środa, 10 czerwca 2015

Taoris cz.9

-Oppa!-krzyknęła-Odpowiesz mi?
-Malutka nie wiesz gdzie są twoi rodzice?
Gdy to mówiłem Kris szepnął  mi do ucha i powiedział
-I co z nią zrobimy?
-A bo ja wiem. Nie znam się na dzieciach.
Malutka w tym czasie zainteresowała się kolorową rybką która akurat popłynęła
- A powiesz mi jak masz na imię?
- Jestem Kookie.-odpowiedziała wciąż przypatrując się rybce
-Naprawdę nie wiesz gdzie są twoi rodzice?
-Nie-krótko mi odpowiedziała
No świetnie. Pomyślałem. Moja  pierwsza randka zniszczona przez dziecko. Przez następna godzinę każda nasza próba przytulenia czy pocałunku kończyła się  niepowodzeniem gdyż dziecina  gdzieś uciekła albo podchodził do nas pracownik oceanarium.

-Boże nigdy nie będę miał dzieci. One są takie denerwujące. A chodź tu, a przyjdź tu, wieczne ADHD normalnie.-denerwował się Kris 
Staliśmy teraz przed damską toaletą jak głupi czekając na Kookie.Co ona może tam tak długo robić? 
Na szczęście po około 4 minutach wyszła. Wybiegając z łazienki jak porażona. Szybko pobiegliśmy za nią. zgubiliśmy ją jednak w tłumie
- I gdzie ona może być?
Nie zdążyłem nawet odpowiedzieć bo ją zobaczyłem stała przytulona do chłopaka około 10 lat starszego od niej. Pośpieszyłem w jej kierunku by jak najszybciej go przeprosić. Stanąłem obok chłopaka który tak właściwie przypominał Baekhyuna jednak miał trochę większe oczy i wyższy nos.
Lekko zdenerwowany przedstawił się
-Jestem Kim Taehyung. Dziękuje wam za opiekę nad bratem.-pokłonił się lekko
Bratem? Bratem?! jeszcze przez chwilę przetwarzałem tą wiadomość. Więc to był chłopak?? Boże coś my mu zrobiliśmy wsadziliśmy go do damskiej Łazienki. Czy za to coś grozi.
-Następnym razem przypilnuj swojego braciszka.-przejął inicjatywę Kris
-Oczywiście! I jeszcze raz dziękuje za opiekę!- Powiedział kłaniając się tym razem głębiej
Po tej krótkiej wymianie zdań rozstaliśmy się a Yifan odepchnął z ulgą że ten wredny dzieciak nie chodzi już za nami. Jeśli miał bym powiedzieć to dalej już randka przebiegła normalnie. Zaraz po oceanarium poszliśmy na zakupy i do kina oraz oczywiście na bubble tea. A po tym wszystkim usiedliśmy wieczorem w parku. Było już ciemno ale nam to nie przeszkadzało podobnie z resztą jak innej parze która właśnie obściskiwała się na ławce niedaleko. Usiadłem Krisowi na kolanach a on położył swoje ręce na moich biodrach. Założyłem mu ręce na szyję i delikatnie pocałowałem
-Panda nie możemy tu tego zrobić.-cicho szepnął mi do ucha
-To gdzie?
-Chodź pokarzę co gdzie.
Wstaliśmy razem i trzymając się za rękę wyszliśmy z parku. Nie rozmawialiśmy ze sobą szliśmy w głuchej ciszy. Zatrzymaliśmy się przed Love Hotelem. Przygryzłem wargę. To mój pierwszy raz stresuję się. Szybko wzięliśmy pierwszy lepszy pokój. Wraz z wejściem dp pokoju straciłem swoją pozostałą pewność się. Bałem się bo słyszałem (od luhana) że seks gejów zazwyczaj boli. Kris już siedział na skraju łóżka bez słowa czekał aż wejdę. Zamknąłem drzwi. Jak na zawołanie Kris ściągnął koszulkę. Ujrzałem jego wyćwiczone mięśnie. Nieśmiało podszedłem do Yifana. Znów posadził mnie na swoich kolanach a ręce położył na moich biodrach. Kris zaczął delikatnie mnie całować. A po moim ciele rozchodziło się przyjemne ciepło. Potem całował mnie już namiętniej wkładając swoje ręce pod moją koszulkę. Przytulił mnie mocniej. Instyktownie zacząłem ruszać biodrami pocierając przez spodnie męskość kochanka. Ściągnął ze mnie koszulkę i rozpiął mi spodnie by wyjąć mojego "przyjaciela". Delikatnie zaczął pieścić mojego penisa. Ugryzł mnie w obojczyk zostawiając widoczne ślady.
-Masz piękne ciało. Pragnę cię-Szepnął mi seksownie do ucha.
On również wyjął swoją męskość i począł pocierać ją o moją. Pragnąłem więcej z każdą chwilą. Myślałem że pozwoli mi dojść jednak tuz przed tym rzucił mnie na łóżko. Całował mnie mocniej i chaotycznie. po tym powoli zaczął pocałunkami schodzić niżej doprowadzając mnie do szaleństwa. Nie pamiętam dokładnie co dalej się stało. Pamiętam tylko ból mieszamy z przyjemnością gdy Kris wbił się we mnie. I zatracenie się w nowym niesamowitym uczuciu.
                                                               * * *
-Kris?
Wstałem i rozejrzałem się w okół. Usiadłem no łóżku. Dolna częśc ciała piekła mnie i bolała nie do wytrzymania. Ledwo się ruszałem. A Krisa nigdzie w pokoju nie było. na stoliku nocnym leżała karteczka. A na niej pisało "Przepraszam" w pierwszej chwili uderzyła we mne złość i uczucie zdrady. Z drugiej jednak strony to nie jego wina że musiał wstać wcześnie do pracy. Na szczęście pokuj był zapłacony z góry bo nie mam przy sobie ani grosza. Rozłożyłem się na łóżku mgłbym leżeć tak cały dzień gdyby nie to że po około 20 minutach niespodziewanie zadzwonił telefon. To był Suho.
-Halo-powiedziałem lekko zaspanym głosem
-Debilu gdzie ty jesteś?! Mamy nagranie za 5 minut! A ciebie jak nie było tak nie ma!
-Okey..Dobra kapuje będe za 10 minut.
-I ani sekundy więcej!-Tymi słowami rozłączył się

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz