Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FF. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FF. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lutego 2016

This Is Love cz.13

                                                                     *J-Hope*
Wpatrywałem się jak głupi jak Tae całuje Jin'a. Przez ostatnie 2 tygodnie unikałem V jak najgorszej zarazy. Za to teraz chciałem rzucić się na niego i rozdzielić go i Jin'a. Nie rozumiem jak Tae takie rzeczy mogą przychodzić tak łatwo. Jak na przykład wyznanie miłości. Wyznał mi swoje uczucia jakby to nie było nic wielkiego. Pocałunki z resztą też. Jakby to było coś prostego. Całował namiętnie najstarszego. Mimo iż nic ich nie łączy. Nie są razem! Taehyung spojrzał na mnie, a ja zrobiłem obrażoną minę. Był zasmucony. Patrzył na mnie jakby czuł się winny. Nie chciał jednak, by pozostali coś ujrzeli i szybko zmienił wyraz twarzy.
- To co Rap Monster? Dajesz.
Wraz z Kookiem obrócili się ku sobie. Mon delikatnie podniósł głowę Jung'a, który opuścił ją tak, aby nie patrzeć mu w oczy. Nie chciałem na to patrzeć. Wstałem i wyszedłem z pokoju.
- Nie grasz już? - krzyknął za mną Jin.
Nie odpowiedziałem mu. Nie chciałem. Powinienem zrobić to co mi powiedział - odpuścić sobie. Tylko dlaczego tego nie zrobiłem? Bo ja go chyba naprawdę kocham.
                                                                 

czwartek, 11 lutego 2016

This Is Love cz.12

- Może wyzwanie? - powiedziałem niepewnie.
Zapanowała cisza. Wszyscy myśleli nad wyzwaniem. Jedynie Jimin się uśmiechał. Rozprostował się i powiedział.
- Pocałuj się z J-Hopem. Nie widziałem jak to robiliście przy pierwszym spotkaniu.
- Hej, ale bez takich tu! - zbulwersował się Suga

sobota, 23 stycznia 2016

This Is Love cz.11


Otworzyłem oczy. Znajdowałem się w dormie mojego kochanka. Leżałem na kanapie. Z początku nie widziałem nikogo wokół jednak po chwili dojrzałem Krisa, który stał przy blacie w kuchni i nalewał wody do kubków. Gdy tylko je zalał poczułem przyjemny zapach kawy.
- Obudziłeś się już? Zasnąłeś w parku. Przyniosłem cię tu.
- Może to i lepiej.
Przetarłem oczy. Nie byłem jeszcze do końca przebudzony. Najchętniej poleżałbym jeszcze trochę w łóżku. Jednak kris podszedł do kanapy i chciał usiąść, więc musiałem się odsunąć.
- Dziękuję - podziękowałem za kawę.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, którą ostatecznie przerwał Kris.
- muszę ci coś powiedzieć. Wstrzymamy spotkania na czas nieokreślony.
Powoli opuściłem kubek z kawą.
- Dlaczego?
- W najbliższym czasie mam mnóstwo do roboty i  z resztą jeszcze twój debiut. Nie damy rady się spotkać nawet na chwilę. Po prostu.
- Rozumiem
- Nawet dziś z ledwością uciekłem menadżerowi, ale nie mogłem zostawić tego w spokoju gdy usłyszałem jak płaczesz.
Pogłaskał mnie czule ręką po policzku.
- Zbyt się martwiłem. Ostatnio płakałeś jak miałeś 14 lat. Gdy się pierwszy raz spotkaliśmy.
Od razu przywołałem te wspomnienie. Miałem 14 lat, gdy się spotkaliśmy. Byłem młody. Rodzina mnie porzuciła. Nie chciała mnie znać, a w szkole każdy śmiał się i bił mnie. Tak jak dziś wszystkie emocje po prostu wybuchły. Siedziałem na placu zabaw i płakałem. Wtem przyszedł Kris i zapytał
- Co się dzieje?
opowiedziałem mu o swoich problemach. Myślałem, że mnie nie zrozumie jednak on pokiwał głową ze zrozumieniem. Pomógł mi gdy było źle i za to go pokochałem. Rok później zostaliśmy parą. Z początku można powiedzieć, że był moim chłopakiem. Z czasem jednak przeistoczył się w kochanka. Spotykaliśmy się gdy mieliśmy czas. Czasem tęskniłem za chwilami czułości. Jednak czasy gdy mogliśmy sobie poflirtować minęły i kto wie czy w ogóle mogły wrócić. A teraz znów przerwa. Nasz związek powoli się kończy.
- Od tamtego czasu nic się nie zmieniłeś. Dalej jesteś mega uroczy - mówiąc to pocałował mnie delikatnie w czoło po czym szybko zjechał ku szyi.
- Nie, przepraszam. Nie mogę - odepchnąłem go od siebie.
A on zrozumiawszy ( iż nie porucha) odsunął się ode mnie i zapytał
- A jak tam w zespole? Dogadujesz się z resztą?
po tym pytaniu rozpoczęła niezwykle długa rozmowa, która nie została przerwana nawet po przyjściu zespołu. O ile pamiętam wróciłem dopiero późno wieczorem odprowadzony przez prawie całe EXO pod sam mój dorm.

środa, 13 stycznia 2016

This Is Love cz.10

Za drzwiami z kibla czekał Jimin.
- Idziemy?
- Yhym
Powoli wchodziliśmy pod schody. W głuchej ciszy.
- Oj już się tak nie dąsaj przecież cię nie zgwałciłem, prawda? Gdybym cię zgwałcił to rozumiem miałbyś się o co obrazić, ale to było...
W tym momencie przestałem go słuchać, bo obok nas przeszedł ON. Ten mężczyzna, który gwałcił Taehyunga. Wzajemnie wymieniliśmy spojrzenia. Wcale nie był taki stary jak z początku myślałem. Miał góra 27 lat i był całkiem przystojny.
- Coś ci nie pasi gościu? - wyskoczył Jimin
- Co? - zatrzymał się nieznajomy
- Co tak gały wywalasz?
- Heh...Co za dzieciak - zaśmiał się i ruszył dalej
- Grrr...Debil
Ruszyliśmy dalej. Zostały nam tylko 2 piętra po prawdzie. Szliśmy w ciszy. Każdy z nas myślał o czymś innym.
- Jimin mogę cię o coś zapytać?
- No wal śmiało
- Sperma zawsze jest taka niedobra?
Zaraz gdy się go o to zapytałem Jimin wybuchł śmiechem. Głośnym i niepohamowanym. Opuściłem głowę. To pytanie naprawdę było aż tak głupie? Przypomniałem sobie to co zobaczyłem. Nieznajomego mężczyznę, któremu z ust coś się sączyło. Co jeśli to nie była ślina? Jeśli tak jak mnie udało mu się nie zwymiotować? Sperma jest ohydna i słona. Blee...
- Odpowiadając na pytanie. To zależy od partnera.
- Ach... rozumiem
Staliśmy już pod drzwiami.
- Jak wejdziemy? Masz klucze?
- Są otwarte-Odparłem jakby to było proste
Nacisnąłem klamkę. Jak się spodziewałem były otwarte. Bo jak niby ON miałby zamknąć?
- Skąd wiedziałeś?
- Mam swoje sposoby.
Rozejrzałem się po pokoju. Tae leżał teraz bliżej ściany. Był przykryty kocem od pasa w dół.
- Wooohooo...Widać działo tu się-Skomentował Jimin
- To ja pójdę zmienić bieliznę.
- Jak chcesz. pomóc ci?-Zapytał jak typowy zboczeniec
- Nie dzięki - odpowiedziałem

niedziela, 3 stycznia 2016

This Is Love cz.9

Czyż oni nie wyglądają rozkosznie :3

- Hej co się dzieje?
Podniosłem głowę i spojrzałem do góry. Stał tam Tae. Wesoły i uśmiechnięty jak nigdy. Zazwyczaj w szkole chodził z twarzą bez emocji. Z resztą w dormie wyrażał nie wiele więcej uczuć.
- A co cię to? Idź lepiej do Jin'a i z nim porozmawiaj. Na co ci rozmowa z kimś takim jak ja?
Tae zaśmiał się. Przybliżył do mnie i kucnął naprzeciw mnie.
- O czym ty mówisz? Dlaczego nie miałbym z tobą rozmawiać?
- Zapomniałeś co mówiłeś? Mam się trzymać z dala od ciebie.
- Naprawdę tak powiedziałem? Nie pamiętam.
- Nawet jeśli to jest mój problem. Nie będę zaśmiecał twojej głowy sprawami kogoś tak nieważnego jak ja.
- Kto powiedział, że jesteś nieważny? Przyprowadź mi tu go to długo nie pożyje. - zapewnił mnie.
- W takim razie bij.
- Dlaczego tak o sobie mówisz?
- Spójrz na mnie! Co jest we mnie wyjątkowego? Jestem brzydki to fakt tego nie zmienisz.
Taehyung podniósł moją twarz tak, że oboje patrzeliśmy sobie w oczy. Odwróciłem wzrok. Nie zasługuję, by patrzeć mu w oczy.

wtorek, 22 grudnia 2015

This Is Love cz.8

Hej! Tu CM. Przepraszam za tak długą nieobecność na blogu. Przez brak czasu (jak i trochę chęci) nie wchodziłam na bloga. W każdym bądź razie chcę tę nieobecność wam jakoś wynagrodzić. Mianowicie kolejnym rozdziałem This Is Love z udziałem naszych szalonych Bangtanów. Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. Miłego czytania :D.


Szkoła była cała udekorowana. W środku bawiło się tylu uczniów, że ledwo co udało nam się tam wejść. Mimo iż było to w szkole komuś udało się skombinować alkohol.
- Pijesz? - zapytał Tae sam biorąc łyka.
Nigdy nie piłem. Mimo, że mam już 18 lat. Przerażają mnie pijani ludzie. Robią dziwne rzeczy, a potem nic nie pamiętają. Straszne.
- Nie, nie piję.
- Nie wiesz co tracisz. - stwierdził i znów wziął łyka.
- Co, nie pijesz? Jaki dziwak. -  stwierdził Jin przyklejając się do Tae. - Tańczysz V?
- V? Lepszego przezwiska nie mogłeś wymyślić? - zapytał.
- Pasuje przecież. - obronił się Jin
- Jak świnia do powozu - stwierdził świeżo ochrzczony V
- Jeśli tak uważasz. Mi tam się podoba.
- Mógłbyś się odczepić? - mówiąc to odepchnął od siebie Jin'a.
Rozpoczęła się mała wymiana słów pomiędzy Jin'em i Taehyungiem. Nie słuchałem ich za bardzo. Patrząc na nich rozmyślałem. Może on ma rację i nie mam szans? Mimo to chciałem. Chciałbym być z nim. Pięknym i charyzmatycznym Tae, ale najpierw musiałbym pokonać Jin'a i Jungkooka. a im nie miałem szans się sprzeciwić. Odeszłem od stołu.
- Gdzie idziesz? - zapytał Tae
- Do łazienki. - odpowiedziałem krótko
Gdy się odwróciłem zobaczyłem wzrok Jin'a mówiący "Wygrałem". Miał rację przegrałem. Przecisnąłem się przez tłum i dotarłem do łazienki. Nikogo w niej nie było. I w sumie dobrze. Spojrzałem do lustra. Jak ktoś taki jak ja mógłby konkurować z nim? Moja twarz była przeciętna. nie wyróżniałem się z tłumu. Nie jestem ani ładny ani brzydki tylko przeciętny. Taehyung nie zainteresowałby się kimś takim jak ja. Oparłem się o umywalkę i wtem wszedł Jimin. Spojrzałem na niego. Wyprostowałem się.
- Coś się stało?
- Nie nic - nie miałem zamiaru wciągać go w to
- Hej, widzę, że coś się stało. Powiedz.
- Nie, naprawdę nic.
Podszedł do mnie złapał za ręce i powiedział
- Nie bój się. Mi możesz powiedzieć wszystko.
- Bo... - zląkłem się. Co jeśli mnie wyśmieje?
- Tak? - pospieszył mnie.
Cały czas wahałem się. Nie miałem prawa przytłaczać go moimi sprawami. Podniosłem głowę, którą dotychczas miałem opuszczoną.
 - Zakochałem się w Taehyungu. Mimo iż jest mężczyzną jak ja. Nie rozumiem tego. To dziwne. Nienormalne. Jak można zakochać się w facecie?
Jimin zaśmiał się cicho i powiedział
- Tylko to cię drażni? Posłuchaj. To wcale nie jest dziwne lub nienormalne. Po prostu jesteś homo. - wyjaśnił spokojnie.
- Homo?
- Tak. to oznacza, że nie czujesz pociągu do kobiet, ale do mężczyzn. Tak czasem jest.
Wielokrotnie słyszałem słowa gej, homo itp. Nie miałem jednak pojęcia co dokładnie znaczą. Jedyne co wytłumaczyli mi rodzice to, że jest się gejem gdy całuje się innego faceta. Nie wiedziałem, że geje nie odczuwają nic do kobiet.
- A czy jin też jest... no wiesz...homo?
- Tak, a co?
Posmutniałem. Oznaczało to iż nigdy nie będę z Tae. Nie dość, że on już kogoś ma jak twierdzi Jungkook, to jeszcze Jin.
- Ach! Miłosny rywal co? - uśmiechnął się.
To powiedziawszy wyszedł. Spojrzałem na swoje ręce. Ja naprawdę nie mam jak wygrać z Jin'em. Co ja mam? Nic, dosłownie nic. Smutny wyszedłem z łazienki. Przeciskałem się pomiędzy tańczącymi ludźmi. Wyszedłem ze szkoły i usiadłem na trawie za szkołą. Skuliłem nogi. Nie mogłem powstrzymać płaczu. Łzy same popłynęły.

sobota, 12 grudnia 2015

One Shot Dla Karmelia Kim~

Informacje o One shocie: JiKook, smut
Od Autorki przepraszam, że dopiero teraz się pojawia, jednak wspaniałomyślna CM zabrała mi kartkę, na której to opowiadanie było ;-; A potem na długi czas straciłam kompa ;-; Przepraszam D: To nie było planowane. Nie powtórzę się ;-; Jednak zapraszam do czytania.

Usłyszałem denerwujący dźwięk budzika. Choćbym nie wiem jak chciał, nie wstanę. Nie teraz. Oczy same mi się zamykały. Mimo to wiedziałem, że za niedługo muszę wstać, bo mam dziś trening. Ale wolałem na razie po prostu zaczekać, aż ktoś przyjdzie mnie obudzić. Najlepiej z ciepłym kakałkiem. I ciastkiem. Dziś jest mój dzień, więc oczekuję nietuzinkowego poranka. A tym bardziej ze strony Jimina.

piątek, 23 października 2015

It's Not Fiction! Lśniące SHINee

Ostatecznie odebrał nas Suho. Jego zadaniem było zaprowadzić nas do tymczasowego dormu. Jednak pierwsze, co zrobił, to było okrzyczenie Chanyeola i Sehuna, że zrobili coś tak nieodpowiedzialnego, jak samodzielny wyjazd tak daleko. W ten czas, gdy Suho wyżywał się na kolegach z zespołu, Yuri szybko czmychnęła przed swoją liderką i Suho. Po małej kłótni Sehun i Chan zostali zmuszeni do wrócenia do swojego dormu. Bezwarunkowo. Podczas nie krótkiej drogi Suho wiecznie narzekał i marudzi,. przyprawiając tym samym o ból głowy. Jego Ahjummowatość przewyższała moją własną. Z każdą chwilą wzbierała się we mnie chęć do uderzenia go, jednak obiecałam sobie, że postaram się zrobić dobre wrażenie.

czwartek, 15 października 2015

This Is Love cz.7

                                                                        ***
Cały dzień chodziłem z uśmiechem co musiało wyglądać strasznie w połączeniu z moimi cieniami pod oczami. Kook stwierdził iż boi się mnie i wciąż wypytywał czy nie zerwałem czasem z NIM. A gdy odpowiadałem przecząco uznał mnie za dziwaka. Skończyłem lekcje o 13 dlatego musiałem poczekać godzinę, mimo to nie nudziło mi się. Radosny jak nigdy poszedłem za szkołę.Oparłem się o pobliskie drzewo. I czekałem. Na szczęście nie czekałem długo, bo po chwili przybiegła Maya. Była dość wysoka jak na dziewczynę, prawie tak wysoka jak ja. Była też chuda niczym Yoona czy Sooyoung z SNSD. Włosy pofarbowane na blond z różowymi pasemkami. Jej spódniczka wydawała się zdecydowanie za krótka. Gdyby w naszej szkole przestrzegano regulaminu zapewne już by wyleciała za włosy i spódniczkę oraz za niedokładnie założony mundurek.
- Tak się cieszę, że przyszedłeś - powiedziała lekko zdyszana - Pewnie wiesz po co cie tu sprowadziłam.
Choć nie miałem 100% pewności przytaknąłem.

One shot dla ~Pattie

Opowiadanie: VHope gatunek: Fluff, brak scen 18+, Autor: Nyu
 Przepraszam za dość kiepskie i krótkie opowiadanie ale nie znam się na tym gatunku i wraz z moją przyjaciółką spotkałyśmy się z nim po raz pierwszy O.O Sama nie wiedziałam, co tam mogę napisać a czego nie ;( Mimo tego zapraszam do czytania i oczywiście komentowania! :D



sobota, 3 października 2015

This Is Love cz.6

Specjalnie dla Jolly V na życzenie wrzucam nowy rozdział This Is Love. Zachęcam do komentowania. Trochę krótki, mimo to życzę miłego czytania.


Pierwsza lekcja to zastępstwo. Piszę ze swoim przyjacielem Sungoh'em. On również jest trainee w małej wytwórni i podobnie jak ja za niedługo zadebiutuje. Narzeka na swoją nauczycielkę, a ja go pocieszam, że może być gorzej. Przeszliśmy na temat debiutu
TaeTae: - "Jak się nazywa twój zespół?"
SungOh: - "24K"
TaeTae: - "Ciekawie. Co oznacza?"
SungOh: - "2 tancerzy i 4 wokalistów"
TaeTae: - "Mój zespół to Bulletproof Scouts Boys"
SungOh: - " Kekeke, kto to wymyślił?"
TaeTae: - "Szef"
Po krótkiej chwili zakończyliśmy rozmowę. Do sali nagle wpadł Hoseok. Zdezorientowany rozejrzał się po sali i ...jakby nigdy nic podszedł do pierwszej ławki. Odsunął krzesło gdy usłyszał

- Spadaj pedale!! - krzyknął chłopak siedzący obok. Mina Hoseok'a mówiła sama za siebie. Zszokowany i zdezorientowany. Zrozumiawszy iż tam nie usiądzie zaczął rozglądać się za innym miejscem, a jedyne pozostało obok mnie. On sam nie był pewny czy podejść do mnie i stałby tam jak kołek gdyby nie dziewczyna z wymiany, którą wołaliśmy CM.
- Idź tam do swojego ukochanego. - powiedziała klepiąc go w tyłek.
Hope niepewnym krokiem ruszył się ku mnie. Równie niepewnie usiadł obok mnie.
- Przyzwyczaj się - rzuciłem - Oni tak  zawsze.
Hoseok podsunął mi coś pod nos. Było to zaproszenie na dzisiejszą imprezę.
- Skąd ty to masz? - zapytałem zdumiony
- Było w szafce - odpowiedział jakby to było coś najzwyklejszego na świecie.
Odwrócił się i zajął sobą zostawiając mnie na pastwę myśli. Niby w czym jest lepszy ode mnie? Może i ma piękne oczy, ale nie tak duże jak moje. Mam lepsze oceny od niego (przynajmniej ze sprawdzianów). Co z tego, że jest nowy? To o mnie zawsze mówią. Go może kojarzą tylko osoby z mojej klasy, a mnie zna cała szkoła. Niecierpliwie oczekiwałem końca lekcji, by gdy ta się skończy szybko pobiec do swojej szafki, w której oczywiście nic nie było. Czego ja się spodziewałem? Załamany uderzyłem w szafkę.
- Tae? Co ty robisz? - zapytał Suga
- Hyung powiedz, że masz zaproszenie do mnie!
- Dlaczego miałbym? Mam za to TO!
- Co to jest?
- List miłosny - odpowiedział prosto
- Do mnie? - zakpiłem - Od kiedy szkolny gej zdolny jest do zgwałcenia pierwszej osoby, która się zbliży dostaje listy? - powiedziałem zabierając kartkę.
Koperta była jasnoróżowa, a kartka jasnoniebieska zdobiona. "Jeśli chcesz spotkajmy się po 14 za szkołą.*przytula*"
Standard. Spodziewałem się czegoś więcej po nich. Tego typu listy dostawałem kilka razy w roku. Polegały na tym iż ja głupi miałem się nabrać, przyjść, a "dobrzy koledzy" chcieli nawrócić mnie na hetero bijąc i kalecząc.
- Od kogo to masz? Od Yoohyuna czy któregoś z jego przybocznych?- zapytałem pewny siebie
- Od dziewczyny z mojej klasy. Ma na imię Maya. Nie zwal tego - poklepał mnie po plecach i odszedł zostawiając mnie samego.
To naprawdę było od niej? Po tak długim czasie się w końcu odezwała!? Uśmiechnąłem się do siebie. Rodzina będzie szczęśliwa.

poniedziałek, 28 września 2015

This Is Love cz. 5


- Weź piżamę i chodź.
Sam wszedłem do łazienki, bo Tae oczywiście musiał wrócić się po piżamę. Łazienka była jasno-żółta. Pastelowa. Była bardzo obszerna. Na tyle iż nawet gdyby cały zespół wszedł nie byłoby tłoku. Ściągnąłem koszulkę i spodnie. Byłem w trakcie ściągania bokserek gdy do łazienki wszedł z leksza zagubiony w sytuacji młodszy.
- Co ty robisz?
- A na co ci to wygląda? Ściągam bokserki, przecież nie umyję się w nich.
Byłem już nagi. Przewiesiłem sobie ręcznik i czekałem na przyjaciela, który bardzo nieśmiało ściągnął spodnie i rozpoczął ściąganie koszulki, ale szło mu to na tyle mozolnie, że postanowiłem mu w tym pomóc. Szybko podeszłem do niego, ściągnąłem mu koszulkę i bokserki.
- Ty zboku! Sam bym to zrobił! - okrzyczał mnie
- Wieczności nie mamy. Chodź.
Obróciliśmy się do ściany i zaczęliśmy się myć. Każdy osobno nie patrzeliśmy na siebie.
- Jin, umyłbyś mi plecy?
- Spoko. Nie ma problemu.
Ciemnowłosy usiadł na niskim, różowym krzesełku. Podeszłem go od tyłu. Gdy go myłem podziwiałem go. Z początku myślałem, że jego jasna skóra to efekt makijażu, jednak nawet po jego zmyciu jego oczy nie zmalały, skóra nie pociemniała, a nos nie rozszerzył. Nawet teraz jego twarz była idealna. Jego ciało było umięśnione, ramiona szerokie. Chciałbym... Nie! O czym ja myślę! Nie mogę przecież z nim ten tego. On już kogoś ma.
- Hyung?
- Tak?
- Zdzierasz mi skórę z pleców.
- Przepraszam.

czwartek, 24 września 2015

One-shot 1

Notka by ~Sehun ^.^'


- Uhhh, nareszcie Piątek - powiedziałem do siebie, wracając z pracy. Wyjąłem z kieszeni klucze i chciałem otworzyć drzwi, ale okazało się, że już były otwarte.
  "Hmm, czyżby Erick już był?", pomyślałem.
  Wszedłem do środka.
- Wróciłem!
- O, witaj w domu! - krzyknął Erick, wychylając się zza framugi drzwi z kuchni.
- Co tak ładnie pachnie?
- A co, jesteś głodny?
- Jeszcze jak!
- Hehe, to chodź. - Chwycił mnie za dłoń i pociągnął do kuchni. Wyciągnął przed siebie ręce. - Proszę bardzo. Romantyczna kolacja.
- Romantyczna kolacja? - Uniosłem brew.
- Owszem. Już dawno nie jedliśmy razem, we dwoje.
- Heeh, co prawda, to prawda... - westchnąłem i obróciłem się w stronę Ericka. Cmoknąłem go w policzek. - Dzięki.
- Nie dziękuj mi, tylko chodź jeść, póki jeszcze ciepłe. Zwłaszcza, że przygotowałem twoje ulubione danie.
- Spaghetti...?
- A la meksykańskie. Zgadza się.
- Och, Erick! - Rzuciłem się mu na szyję.
- Hahahah, no już, już. A teraz siadaj.
- Yes, chef! - Zasalutowałem, po czym oboje się roześmialiśmy.
  Usiadłem do stołu, a Erick nałożył nam makaronu i polał go obficie sosem, po czym usiadł.
- Mmm~! Pycha!
- Hahah, cieszę się, że ci smakuje.
- Jakby miało nie smakować, jesteś w końcu najlepszym kucharzem, jakiego znam!
- Ta-ak, i jedynym.
- Oj, cichaj tam!
- Hahaha, tak jest! - zaśmiał się.
- No weeź, hahahahahahah! - również się zaśmiałem.

sobota, 19 września 2015

It's Not Fiction! Niemożliwe Desu

- Wszystko zaczęło się 3 lata temu. Od mojego przyjaciela w pracy dowiedziałem się, że jakaś wielka firma szuka młodych pracownic od 12 do 18. I gdy tak wróciłem do domu, ty i Daga oraz Angela siedziałyście przed komputerem, stwierdziłem, że mogłybyście spróbować czegoś nowego, a nie marnować się przed kompem. Poprosiłem kolegę o formularz zgłoszeniowy i go wysłałem. O dziwo zostałyście przyjęte. Jednak z różnych powodów zapomniałem o tym. Niestety tylko ja. Panu SM bardzo się spodobałyście, a wieść o młodych Polkach rozniosła się niesamowicie szybko po wszystkich firmach. Dlatego też wiele idoli chociażby szczątkowo mówi tam po Polsku.
- Wszystko pięknie i ładnie, ale po co my tam?
- Macie kilka zadań. Pierwsze: pomóc gwiazdom, które mają różnego rodzaju problemy, od miłosnych, przez tworzenie piosenek, po leczenie depresji. Drugie: być pierwszym europejskim zespołem w K-popie i polepszyć sławę SM Ent. Trzecie: poznać dogłębnie kulturę i język Korei. Czwarte: wyuczyć się kierowania firmą, by w przyszłości objąć SM lub same założyć wytwórnię.
- Spasuję - stwierdziłam szybko. - Korea mówicie? Ja nie latam samolotami, nie mogę...

czwartek, 10 września 2015

This Is Love cz.4.


                               *V*
- Jak było w szkole?
- Interesuje cię to w ogóle?
- Ani trochę.
Zamknął mi usta swoimi. Siedziałem mu na nogach, rytmicznie pocierając się o jego krocze. Byliśmy w samochodzie daleko od miasta. Mało kto tędy jechał, więc byliśmy bezpieczni.
- Jesteś taki gorący. Pragnę cię całego.
- Będziesz musiał zaczekać.
Mówiąc to wyjąłem jego przyjaciela ze spodni. Zacząłem go powoli pieścić. Delikatnie wstałem, by ściągnąć spodnie. Lekko drażniłem Krisa, jedynie pocierając swoją dziurką o jego męskość, udając, że próbuję się na niego nabić, jednocześnie namiętnie i głęboko go całując. Podniosłem jego koszulę, by podotykać wspaniałych mięśni Wu Yifana. Kris w końcu przejął inicjatywę i nabił mnie na swojego penisa. Ruszał się powoli, tak bym i ja mógł odczuć przyjemność z naszego stosunku. Oboje zaczęliśmy przyspieszać, tak że po chwili poczułem ciepłą spermę w swoim wnętrzu. Na sam koniec delikatnie się pocałowaliśmy(...).

środa, 2 września 2015

This Is Love cz.3.


 Tylko o to mu chodziło? To śmieszne.
- Tak, jestem. Trzymaj się z daleka ode mnie, jeśli nie chcesz kłopotów.
Odszedłem, a on dalej tam stał, osłupiony tym, co powiedziałem. Nigdzie nie widziałem firmowego samochodu, za to widziałem JEGO samochód i to w jego stronę się skierowałem.
                                                                    *Hope*
- Od momentu, gdy wszedłem do klasy wiecznie mi się przypatrujesz. Jesteś... jesteś gejem?
Bałem się tego pytania. Boję się odpowiedzi "NIE", bo wtedy nie będę mógł z nim być. Bałem się też "TAK", bo jak mielibyśmy być razem? Uprawiać miłość? Moja rodzina by go nie zaakceptowała. Żadna z odpowiedzi nie była dobra. Lekko się uśmiechnął i wyprostował.

Its Not Fiction! Najwiekasza niespodzianka w życiu

Annyeong! Po pewnym czasie wróciłam z 2 częścią It's Not Fiction! Jako, iż zaczęła się szkoła, przygotowałam trochę dłuższy niż zazwyczaj wpis! Tak na odprężenie... Jak się podoba? Chcecie kontynuację tego opowiadania? Zostawcie po sobie ślad w komentarzach! Motywacja zawsze jest potrzebna! A tak o to przedstawiam już 2 część opowiadania na podstawie marzeń pewnej kpoperki...

wtorek, 25 sierpnia 2015

It's Not Fiction! Zabawa dopiero się zaczyna! (1)

Wyjazd do Korei...Poznanie swoich idoli....Miłosne przygody...Jaki fan K-popu by tego nie pragnął? Kierując się tymi pragnieniami wraz z pomocą przyjaciółek stworzyłam dość ciekawe opowiadanie o nazwie It's Not Fiction! Jest to opowiadanie gdzie mogę odpocząć od próbowania bycia poważną w innych opowiadaniach i walnąć kilka kiepskich żartów, które są tak kiepskie, że aż śmieszą. O czym dokładnie opowiada? Dowiedzcie się sami! Serdecznie zapraszam do czytania!( To dopiero prolog!)

- I gdzie teraz? - zapytała zniecierpliwiona Wiktoria.
- Kupiłam co miałam, więc teraz możemy skoczyć na Bubble Tea - oświadczyłam zadowolona.
Jak to często mam w zwyczaju, zaraz po zakończeniu szkoły wyciągnęłam swoje najbliższe przyjaciółki do Galerii Katowickiej. Mój zespół składał się z CM albo jak kto woli Kukuś, Nikuś wielkiej fanki boys bandów takich jak EXO, BTS czy SHINee oraz Sehuna, najstarszej i najnormalniejszej, wielbiącej wiele zespołów oraz nie kpoperki Wiki, którą wciągnęłam w swój niecny plan wyjścia.
- Chyba minął mi już odruch wymiotny na Bubble Tea - odparła zadowolona CM.
- Oby - odpowiedziałyśmy jednocześnie z Sehunem.
Obie miałyśmy w głowie ostatnią sytuację, gdy najedzona CM o mało co nie zwróciła swojego obiadu na widok Bubble Tea.
- Którędy idziemy?- zapytała lekko zagubiona Wiki.
- Prosto, potem w lewo i schodami w górę, po minięciu KFC skręcić w prawo.
- A ty co, Auto mapa? - zadrwiła ze mnie CM.
Zaśmiałyśmy się na dźwięk słabego żartu. Jak zawsze dostałyśmy bilety do Burger Kinga zaraz po wejściu  na ruchome schody. Powoli wjeżdżałyśmy do góry. Gdy nagle coś, lub raczej ktoś, przykuł moją uwagę, skupioną do teraz na tym, co zrobić w następnym rozdziale This Is love.
-.Mogę powiedzieć coś zboczonego? - zapytałam.
- Dajesz - zachęciły mnie przyjaciółki.
- Ta dziewczyna, co jedzie przed nami, ma taki sam tyłek i nogi jak Kwon Yuri z SNSD.
- Ty masz jakąś obsesję, czy jak? - zapytała retorycznie Wiki.
Oczywiście, że już mam obsesję na punkcie ciała Yuri, ale to nie ważny szczegół w moim życiu.
- A ten chłopak, z którym idzie, ma ten sam tyłek i nogi co Chanyeol - dorzuciła CM.
- Ja się was boję! - wykrzyknęła Wiki.
- Ale to są nogi i tyłek Chanyeola/Yuri! - wykrzyknęłyśmy po głębszej analizie.
Wraz z moją przyjaciółką wyskoczyłyśmy gotowe złapać domniemanych idoli. I udało by nam się, gdyby nie normalne przyjaciółki, które łapiąc nas za koszulki zatrzymały, krzycząc że mamy nie zaczepiać nieznajomych ludzi. Wykłócając się wraz z Dagą, że jednak możemy zaczepiać od tak innych ludzi, bo mają nogi jak idole, zauważyłam kątem oka jak "Yuri" i "Chanyeol" patrzą się na nas. Mówcie co chcecie, ale tych oczu nie pomyliłabym z innymi. Piękne, czarujące oczy Yuri i słodkie okrągłe oczy Parka.
- Unni, puść mnie...dmuchasz mi na szyję, ja się zaraz poskładam - jęczałam.
Jednak, gdy obejrzałam się drugi raz, tej dwójki już nie było.
- Aish... - przeklęłam pod nosem.


piątek, 7 sierpnia 2015

This Is Love cz.2.

Kolejny nudny dzień. Niewiele się różnił od poprzedniego. Znów siedziałem na lekcji historii. Nawet moje ADHD i 4D przestały działać. Spojrzałem na panią, która oderwała się od książki. Do sali wszedł chłopak o wzroście podobnym do mojego.
- Przepraszam za spóźnienie.
- Nic się nie stało. Klaso, oto nowy uczeń. Przyjmijcie go dobrze.
- Dzień dobry, jestem Hoseok.
Wyglądał jak mój ideał. Co do cala. Miał gęste, kruczo-czarne włosy, duże oczy z dobrze widoczną podwójną powieką i piękne aegyo-sal. Mundurek miał założony tak jak zawsze oczekiwała tego nauczycielka, a my nigdy tego nie robiliśmy, czyli zapięty po sam górny guzik. Na nosie miał okulary, które dodawały mu powagi. Był niewiele niższy ode mnie.

czwartek, 30 lipca 2015

This Is Love cz.1.

                          *Perspektywa Taehyunga*
Siedziałem na lekcji. Nauczycielka od historii znów zanudzała o odkryciach na przestrzeni XV w. Wyjrzałem za okno. Dziś znów czeka mnie spotkanie z Nim. Nie przepadałem za Nim. Jest starszy ode mnie, mało uczuciowy oraz zachowuje się jakbym był jego własnością. Spojrzałem na ławkę przede mną. Mój przyjaciel Kookie celował w nauczycielkę papierkiem. Znów jak w nią tym rzuci rozpocznie się monolog o tym, że nie szanujemy nauczycieli. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy odruchowo zaczęli się przygotowywać do wyjścia. Zaprzestali gdy nauczycielka zaczęła
zwracać im uwagę o tym, że dzwonek jest wiadomością dla nauczyciela, a nie dla nich znakiem do wyjścia. W końcu udało mi się wyjść. Po krótkiej chwili dołączył do mnie Jung. Niezbyt ciekawy co mam do powiedzenia zaczął opowiadać co też wyprawiał wczoraj z kolegami. Przyśpieszyłem kroku w kierunku drzwi.
- Ej, gdzie ty idziesz? Mamy jeszcze lekcje!- krzyczał za mną.
- Zwalniam się!-rzuciłem.