Opowiadanie: VHope gatunek: Fluff, brak scen 18+, Autor: NyuPrzepraszam za dość kiepskie i krótkie opowiadanie ale nie znam się na tym gatunku i wraz z moją przyjaciółką spotkałyśmy się z nim po raz pierwszy O.O Sama nie wiedziałam, co tam mogę napisać a czego nie ;( Mimo tego zapraszam do czytania i oczywiście komentowania! :D
- Dobrze..W takim razie Taehyung, odpowiedz mi, kiedy używamy czasu Simple? - zapytała mnie nauczycielka.
Dość nie pewny wstałem do odpowiedzi. Wiedziałem, że powinienem się wczoraj uczyć. Jednak wspólne igraszki z Hopem zajęły mnie całego. By się rozluźnić, przywołałem w myślach wczorajszy wieczór...
- Tae~ Musisz się uczyć. Nauczycielka będzie pytać. - Martwił się mój ukochany.
- Nie bój się, jakoś wybrnę. - Pocieszyłem go, jednocześnie wplątując mu swoje dłonie w jego kruczoczarne włosy. On wyprzedzając mnie przyciągnął do siebie i zaczął namiętnie całować. Przeturlaliśmy się po podłodze i jakby nigdy nic zaczęliśmy zabawę....
- I co, panie kolego, nie umiemy? Co wczoraj robiłeś, że zaś się nie nauczyłeś? Z resztą nie ważne... Ktoś zna odpowiedz?
Usiadłem zawstydzony do ławki. Kątem oka zauważyłem śmiejącego się Hoseoka. Odwróciłem się w jego stronę i odwzajemniłem uśmiech. Palcem wskazałem na górę. Miał być to znak, że po lekcji spotykamy się na dachu szkolnym. Hoseok przytaknął i od razu zgłosił się do odpowiedzi. I tak jak zawsze nie popełnił żadnego błędu w czasie pytania.
- Kujon!- krzyknąłem przez klasę.
Od zawsze lubiłem droczyć się z nim w ten sposób. On nigdy nie miał trójki, nie wspominając o jedynkach, które znał tylko z nazwy.
- Taehyung nie przezywaj tak Kolegi! To nie miłe! Dostaniesz minus 10 punktów a jak ci mało, to dostaniesz minus 20!
Z trudem zatrzymałem śmiech. Nie dałem rady go ukryć. Wybuchłem śmiechem. Nawet jeśli nauczycielka nie była zadowolona, to Hope będzie śmiał się z tego przez tydzień... Gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy nie zważając na nauczycielkę zaczęli cisnąć się do wyjścia. Ja i Hope od razu odnaleźliśmy siebie. A nasze ręce od razu się odnalazły. Wyszliśmy z klasy trzymając się za ręce. (...)
- Tak się cieszę, że znów jesteśmy razem! Ta lekcja była mega nudna...
- Muszę się z tym zgodzić - odetchnął Hoseok.
Złapałem go za podbródek i przyciągnąłem do siebie. Złożyłem na jego ustach namiętny pocałunek. Moim obecnym marzeniem było, żeby ta chwila trwała wiecznie. Niestety on odsunął się ode mnie i jakby to nauka była ważniejsza zapytał:
- Masz ten obraz na plastykę? A zadanie z Matematyki zrobiłeś? Jak chcesz to możesz odpisać.
- Nie che mi się~
- Taehyung, nie możesz zachowywać się tak przez całe życie, jesteś w ostatniej klasie liceum, musisz spoważnieć i zastanowić się...
Nie mogąc go słuchać całą siłą przewróciłem go na plecy nadgarstki przytrzymując u góry. Mając gdzieś jego protesty zacząłem namiętnie i głęboko go całować. Po czym pocałunkami schodziłem niżej, jednak gdy byłem na podbrzuszu, zostałem skarcony.
- V! Przestań nie tutaj, gdy będziemy u mnie będziemy mogli się trochę zabawić...
*W drodze do domu J-Hope'a*
- Tak się cieszę, że mogę do ciebie przyjść! Wieki mnie u ciebie nie było. - Ekscytowałem się.
- No, ja nie wiem czy to tak fajnie...
- Ech..? Nie chcesz mnie u ciebie? - zapytałem się, po tym wtuliłem się w Mojego Hobiego, a on jednak mnie odepchnął.
Ech? Co się dzieje? Dlaczego, czyżby po 3 wspólnych latach coś się stało? Zatrzymałem się, w oczach wzbierały się łzy...
- Hyung, czy my...?
- Nie, nic się nie stał,o nie dramatyzuj!! - Po chwili dodał ciszej: - Dyrektor jest niedaleko, patrzy na nas, nie rób scen i chodź szybko! - Mówiąc to złapał mnie za rękę i pociągnął mnie do przodu mówiąc, bym nie marudził... Ja nie marudzę! Ja tylko mówię, co myślę, czy to źle?
Uśmiechnąłem się promiennie i szybko ruszyłem za nim. Wyrywając się. Nie mogłem się doczekać, aż znajdę się w pokoju z Hopem. Sam na Sam. Gdy już doszliśmy do jego domu, zaraz gdy przekroczyłem próg drzwi ściągnąłem szybko buty i rzuciłem kurtkę na ziemię. Wbiegłem do pokoju Hope'a. A tam ujrzałem bałagan, jakby podczas naszej nie obecności przeszedł tędy huragan.
- Przepraszam, zapomniałem posprzątać po wczoraj...
- Co tu się wczoraj działo? - Przerwałem mu.
- Zacząłem porządki w szafie i nie skończyłem, trudno usiądziemy w salonie a jak coś to rodzice mają duże łóżko i fajne poduszki więc... - ciągnął Hope.
- Nie ma tak! Musisz to posprzątać! Znaczy my musimy, pomogę ci w tym! - odparłem wesoły.
Składałem ubrania Hope'a, gdy znalazłem coś ultra-mega słodkiego.
- Kyaaa!! - krzyknąłem jak dziewczyna. - To koszulka z przed 13 lat, pasuje tylko na 6-letniego ciebie!
- Ej! Zostaw to, to jest pamiątka - odparł wciąż szczęśliwy.
- Niby po czym?
- Pamiętasz, jak się poznaliśmy?
- No jasne! Występowałeś w przedszkolu a ja zły, że zabrałeś mi rolę rzuciłem w ciebie ziemniakiem. A rodzice przymusowo kazali nam się pogodzić i tym sposobem dziwnym trafem staliśmy się przyjaciółmi! -opowiedziałem.
- Tak, to jest koszulka z tego występu!
- Naprawdę? Dość dziwna pamiątka... Och, a to co zdjęcie z końca podstawówki? - zapytałem.
- Ech... Te? Z początku gimnazjum. Nasz ostatni wspólny wypad do publicznej łaźni - odpowiedział mi.
- Ach... To było wtedy... Przestałem chodzić, bo patrzenie na rozebranego ciebie zbyt działało... Nie mogłem się powstrzymać, by cię przypadkiem nie zgwałcić - wyjaśniłem.- Rozumiem, czułem to samo... A spójrz, to zdjęcie z naszej pierwszej randki! Z początku liceum. Pamiętasz, przefarbowałeś się wtedy na rudo, ale nauczyciele ci zakazali i je zmyłeś!
- Hahahaha! Pamiętam, wtedy też nas o mało co nie przyłapał nauczyciel! - Przypomniałem sobie.
- Ech.. Musimy jeszcze kiedyś pójść na randkę... -Marzył Hope.
- To zbyt nie bezpieczne... Ale póki co, jesteśmy sami... Całkiem sami i możemy się bawić do woli...
- Łóżko rodziców?
- A zaiste!
edit: notka zbetowana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz