czwartek, 10 września 2015

This Is Love cz.4.


                               *V*
- Jak było w szkole?
- Interesuje cię to w ogóle?
- Ani trochę.
Zamknął mi usta swoimi. Siedziałem mu na nogach, rytmicznie pocierając się o jego krocze. Byliśmy w samochodzie daleko od miasta. Mało kto tędy jechał, więc byliśmy bezpieczni.
- Jesteś taki gorący. Pragnę cię całego.
- Będziesz musiał zaczekać.
Mówiąc to wyjąłem jego przyjaciela ze spodni. Zacząłem go powoli pieścić. Delikatnie wstałem, by ściągnąć spodnie. Lekko drażniłem Krisa, jedynie pocierając swoją dziurką o jego męskość, udając, że próbuję się na niego nabić, jednocześnie namiętnie i głęboko go całując. Podniosłem jego koszulę, by podotykać wspaniałych mięśni Wu Yifana. Kris w końcu przejął inicjatywę i nabił mnie na swojego penisa. Ruszał się powoli, tak bym i ja mógł odczuć przyjemność z naszego stosunku. Oboje zaczęliśmy przyspieszać, tak że po chwili poczułem ciepłą spermę w swoim wnętrzu. Na sam koniec delikatnie się pocałowaliśmy(...).
- Gdzie cię podwieść?
- Na Sudecką jak zawsze.
Podałem mu swój stary adres, ponieważ musiałem jeszcze pójść po walizki. Potem złapię taksówkę.
- Kris. Jest coś, co powinieneś wiedzieć.
- Hmm... co?
- Nie możemy się już spotykać.
W lusterku widziałem jego zszokowaną twarz. Te zszokowanie powoli przeradzało się w złość. Wyjaśniłem więc.
- Zadebiutuję. Muszę skupić się na sobie i, co gorsza, co gdyby wybuchł jakiś skandal...
- Dobra, rozumiem. Zminimalizujemy liczbę naszych spotkań. Wysiadaj już jesteśmy.
- To do zo... - mówiłem ,wysiadając z auta. Nie dokończyłem zdania, gdyż mój kochanek gwałtownie ruszył autem, o mało co nie potrącając małej dziewczynki, która akurat była z psem. Gdy się rozejrzałem zorientowałem się, że Kris wyrzucił mnie jakieś 10 minut drogi od mojego domu. Po raz pierwszy tak zrobił. Wniesienie walizek na 4 piętro, gdzie  mieścił się mój dorm, okazało się nie takie trudne jak myślałem. Otworzyłem drzwi dormu, a moim oczom ukazała się przedziwna scena. Namjoon pochylał się nad leżącym JungKookiem, łaskocząc go. Co dziwniejsze, oboje nie mieli koszulek i spodni, a jedynie same bokserki. Obok nich siedział Jin, który zakrywał sobie usta ręką. W odróżnieniu od nich był ubrany.
- W końcu przyszedłeś! Myśleliśmy, że zrezygnowałeś - zawołał szczęśliwy jak zawsze Kookie.
- Chodź tu - przywołał mnie lider. - Nie bój się, nie gryzę.
Podszedłem do niego, a on nagle zaczął mnie łaskotać piórkiem. Przez śmiech próbowałem go powstrzymać. Nagle z korytarza wyszedł J-Hope bez okularów, ale nie tylko bez nich. Nie miał też koszulki. Na jego skórze połyskiwały krople wody. Był niesamowicie seksowny. Moja głowa zaczęła sama pracować, tworząc najróżniejsze fantazje.
- To co Tae, idziemy się kąpać? - wyrwał mnie z moich fantazji Jin.
- Taaak - odpowiedziałem, nie odrywając wzroku od Hope'a.
Jin wstał, złapał mnie za rękę i poprowadził do łazienki.
                                                                         *Jin*
                                                         (Przed przyjściem V)
- Ale nudy - narzekał Jungkook.
- Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Ciekawe, kiedy wróci Taehyung - rozmyślałem głośno.
- Co ty tak o nim wiecznie gadasz? - Jung. - Tylko Tae, Tae i Tae.
Zastanawiałem się przez chwilę, czy naprawdę aż tyle o nim mówiłem?
- Może jest w twoim typie? - zażartował Rap Monster.
- Wcale nie jest, bo, ponieważ... - zaciąłem się. Czy Tae był moim ideałem? Miał wszystko, co zawsze podobało mi się w mężczyznach, ale jest trochę... - Ponieważ jest taki zamknięty w sobie.
- W sumie racja. On jest... taki dziwny, jak kosmita - potwierdził Rap Mon.
- Tak się może wydawać, ale on jest bardzo otwarty, jeżeli go już dobrze poznacie, to zrozumiecie, jaki jest fajny. Wesoły chłopak z ADHD.
- Ile już się znacie? Ty i Taehyung.
- W sumie to nie wiem. Praktycznie od zawsze. Nasi rodzice się przyjaźnili.
- A rozumiem. A on zawsze taki był? - dopytywał Namjoon.
- Nie zawsze. I owszem ludzie często źle rozumieli jego zamiary... ale totalnie go odrzucili, gdy wyznał przed klasą, że jest gejem. Nikt nie chce z nim rozmawiać, bo się go boją. Nawet yaoistki.
- Looool! - krzyknął Rap Mon. - Z Jinem nie było takiego problemu. Gdy wyznał, że jest gejem na początku 6 klasy, klasa stwierdziła, że wie o tym od 4.
- Naprawdę? - Kookie wytrzeszczył oczy.
- No tak było. Nic wielkiego - patrzył się na mnie, jakbym dokonał czegoś wielkiego i patrzyłby pewnie dalej, gdyby nie Rap Mon.
- Co to za poduszki!? Piórka z nich wychodzą. Zobacz.
Zaraz po tym zaczął głaskać mnie piórkiem łaskotając mnie. Podczas gdy lider mnie łaskotał, Jungkook się śmiał. Wyrwałem się mu i podbiegłem do młodszego, którego złapałem i przytrzymałem. Namjoon szybko załapał o co chodzi. Tym razem łaskotał Kookiego. Maknae przewrócił się na mnie, a Mon cały czas pochylał się nad Kookiem. "Wypełzłem" spod przyjaciela i wspiąłem się na fotel. Sytuacja była równie śmieszna, co zboczona. Żałowałem, że nie mam telefonu, pstryknąłbym fote. W tym momencie wszedł Tae. Jego mina mówiła sama za siebie. Z pewnością zastanawiał się, czy nie przeszkodził nam w czymś i czy nie ma wyjść. Nagle Jungkook odepchnął lidera, uśmiechnął się szeroko i zawołał.
- W końcu przyszedłeś! Myśleliśmy, że już zrezygnowałeś.
Rap Mon trzymając za plecami piórko przywołał do siebie wciąż niepewnego Tae. Nagle wyciągnął on piórko i bezlitośnie łaskotał Taehyunga. Mimo błagań Tae, Namjoon nie przestał. Mało kto zauważył wejście Hope'a do pokoju. Sam bym go nie zauważył, gdyby nie reakcja łaskotanego przyjaciela. Jego oczy zrobiły się wielkie. Nie reagował nawet na łaskotki. Hope zaraz z pewnością by się speszył, więc szybko wyrwałem przyjaciela z krainy marzeń.
- To co Tae, idziemy się kąpać?
Znów oszołomiony Tae odpowiedział.
- Taaak - odpowiedział, wciąż nie odrywając wzroku od Hoseoka.
Złapałem go za rękę i poprowadziłem do łazienki. Z tyłu słychać było, iż tym razem to Hope padł ofiarą lidera i jego piórka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz