
Otworzyłem oczy. Znajdowałem się w dormie mojego kochanka. Leżałem na kanapie. Z początku nie widziałem nikogo wokół jednak po chwili dojrzałem Krisa, który stał przy blacie w kuchni i nalewał wody do kubków. Gdy tylko je zalał poczułem przyjemny zapach kawy.
- Obudziłeś się już? Zasnąłeś w parku. Przyniosłem cię tu.
- Może to i lepiej.
Przetarłem oczy. Nie byłem jeszcze do końca przebudzony. Najchętniej poleżałbym jeszcze trochę w łóżku. Jednak kris podszedł do kanapy i chciał usiąść, więc musiałem się odsunąć.
- Dziękuję - podziękowałem za kawę.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, którą ostatecznie przerwał Kris.
- muszę ci coś powiedzieć. Wstrzymamy spotkania na czas nieokreślony.
Powoli opuściłem kubek z kawą.
- Dlaczego?
- W najbliższym czasie mam mnóstwo do roboty i z resztą jeszcze twój debiut. Nie damy rady się spotkać nawet na chwilę. Po prostu.
- Rozumiem
- Nawet dziś z ledwością uciekłem menadżerowi, ale nie mogłem zostawić tego w spokoju gdy usłyszałem jak płaczesz.
Pogłaskał mnie czule ręką po policzku.
- Zbyt się martwiłem. Ostatnio płakałeś jak miałeś 14 lat. Gdy się pierwszy raz spotkaliśmy.
Od razu przywołałem te wspomnienie. Miałem 14 lat, gdy się spotkaliśmy. Byłem młody. Rodzina mnie porzuciła. Nie chciała mnie znać, a w szkole każdy śmiał się i bił mnie. Tak jak dziś wszystkie emocje po prostu wybuchły. Siedziałem na placu zabaw i płakałem. Wtem przyszedł Kris i zapytał
- Co się dzieje?
opowiedziałem mu o swoich problemach. Myślałem, że mnie nie zrozumie jednak on pokiwał głową ze zrozumieniem. Pomógł mi gdy było źle i za to go pokochałem. Rok później zostaliśmy parą. Z początku można powiedzieć, że był moim chłopakiem. Z czasem jednak przeistoczył się w kochanka. Spotykaliśmy się gdy mieliśmy czas. Czasem tęskniłem za chwilami czułości. Jednak czasy gdy mogliśmy sobie poflirtować minęły i kto wie czy w ogóle mogły wrócić. A teraz znów przerwa. Nasz związek powoli się kończy.
- Od tamtego czasu nic się nie zmieniłeś. Dalej jesteś mega uroczy - mówiąc to pocałował mnie delikatnie w czoło po czym szybko zjechał ku szyi.
- Nie, przepraszam. Nie mogę - odepchnąłem go od siebie.
A on zrozumiawszy ( iż nie porucha) odsunął się ode mnie i zapytał
- A jak tam w zespole? Dogadujesz się z resztą?
po tym pytaniu rozpoczęła niezwykle długa rozmowa, która nie została przerwana nawet po przyjściu zespołu. O ile pamiętam wróciłem dopiero późno wieczorem odprowadzony przez prawie całe EXO pod sam mój dorm.
***
Od tamtego spotkania minęły 2 tygodnie. Nie odzywaliśmy się do siebie nawet przez chwilę. Nie dzwoniliśmy, nie SMS-owaliśmy. W tym czasie ja i Jin przybliżyliśmy się do siebie i staliśmy się dobrymi przyjaciółmi. Moje kontakty z Hobim ograniczyły się do mieszkania w jednym dormie. Unikał mnie jak ognia. Gdy byliśmy na treningu i oświadczył, że już idzie do dormu i chciałem iść z nim stwierdził iż może jednak jeszcze zostanie. Gdy wracaliśmy ze szkoły i zapytałem czy jedzie autobusem powiedział, że tak. Jednak gdy dowiedział się, że też jadę autobusem szybko zmienił zdanie. Jeśli chodzi o mojego przyjaciela Jungkook'a to zaczął trzymać się blisko Rap Mona i nie spędzał już ze mną tyle czasu ile wcześniej. Z Jimin'em kłóciłem się o każdą drobnostkę i lider często musiał nas uspokajać oraz rozdzielać. Za to o dziwo całkiem dobrze zacząłem dogadywać się z Sugą. Choć przez pierwszy tydzień zgrzytało pomiędzy nami teraz dogadywaliśmy się dobrze. Jak to się mówi przeciwieństwa się przyciągają. Nauczyciele znów nabrali do mnie zaufania. Choć sytuacja z uczniami w szkole się nie zmieniła. Dalej byłem gejem i pedałem, od którego powinno trzymać się dystans. Teraz siedziałem na kanapie, która o dziwo nie była zaśmiecona ubraniami Jimin'a. W końcu "rozmowy" z nim przyniosły jakieś efekty. Nagle zza moich pleców wyskoczył Jin nieźle mnie przy tym strasząc.
- Aish! Co ty robisz? - zapytałem wystraszony
- Grasz z nami w butelkę?
- No spoko, dlaczego by nie?
- To chodź
Wstałem i wraz z Jin'em poszliśmy do pokoju Sugi i Jimina. Ich pokój nie wyróżniał się niczym. No może większym bałaganem, bo to głównie Jimin, Suga i Jungkook bałaganili. O tyle co Jungkooka można było nauczyć nie rozrzucania swoich ubrań po mieszkaniu tak Jimina nie. Z nim było najgorzej. W ogóle nie słuchał nikogo. Usiadłem w kółku na podłodze wraz z resztą zespołu.
- To kto pierwszy? - zapytałem
- Możesz pierwszy jak chcesz - pozwolił mi Suga
Zakręciłem butelką. Butelka trochę odleciał i zatrzymała się na Hope.
- Woooooo - powiedzieli jednocześnie Rap Mon i Kookie.
- Wyzwanie czy pytanie? - zadał mi pytanie Jin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz