niedziela, 3 stycznia 2016

This Is Love cz.9

Czyż oni nie wyglądają rozkosznie :3

- Hej co się dzieje?
Podniosłem głowę i spojrzałem do góry. Stał tam Tae. Wesoły i uśmiechnięty jak nigdy. Zazwyczaj w szkole chodził z twarzą bez emocji. Z resztą w dormie wyrażał nie wiele więcej uczuć.
- A co cię to? Idź lepiej do Jin'a i z nim porozmawiaj. Na co ci rozmowa z kimś takim jak ja?
Tae zaśmiał się. Przybliżył do mnie i kucnął naprzeciw mnie.
- O czym ty mówisz? Dlaczego nie miałbym z tobą rozmawiać?
- Zapomniałeś co mówiłeś? Mam się trzymać z dala od ciebie.
- Naprawdę tak powiedziałem? Nie pamiętam.
- Nawet jeśli to jest mój problem. Nie będę zaśmiecał twojej głowy sprawami kogoś tak nieważnego jak ja.
- Kto powiedział, że jesteś nieważny? Przyprowadź mi tu go to długo nie pożyje. - zapewnił mnie.
- W takim razie bij.
- Dlaczego tak o sobie mówisz?
- Spójrz na mnie! Co jest we mnie wyjątkowego? Jestem brzydki to fakt tego nie zmienisz.
Taehyung podniósł moją twarz tak, że oboje patrzeliśmy sobie w oczy. Odwróciłem wzrok. Nie zasługuję, by patrzeć mu w oczy.

- Patrz na mnie.
Przymusowo popatrzałem się w jego piękne, połyskujące, duże oczy. Nie wytrzymałem tak długo. Wyrwałem się z jego rąk. Odwróciłem głowę.
- Proszę powiedz co ci jest! Chcę wiedzieć. Jesteś dla mnie ważny. Naprawdę ważny!
- Tylko tak mówisz! - rzuciłem
Złapał moją rękę i przyłożył do swojej piersi. Czułem jak jego serce wali.
- Czujesz to? Tak jest zawsze gdy tylko cię widzę! Od pierwszego spotkania. Ja cię kocham nie rozumiesz tego!?
Spojrzałem na jego twarz. Czy on mówił poważnie? Nie, na pewno nie. Jest pijany dlatego tak mówi. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie. I przez tą chwilę byłem pewny, że kłamie. Dopóki nie zbliżył się do mnie jeszcze bardziej, a nasze usta nie połączyły się w pocałunku. Tae całował mnie namiętnie. Mimo iż były to tylko pocałunki czułem się niewyobrażalnie dobrze. Smakował alkoholem, a ja miałem wrażenie, że samymi pocałunkami się upiję. Powoli podniósł moją koszulkę gładząc moje mięśnie. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Nagle zadzwonił mu telefon. Jak porażony prądem szybko odsunął się ode mnie. Nie wiem kto dzwonił. Widziałem tylko przerażone oczy Tae. Bez słowa pobiegł w stronę ulicy zostawiając mnie samego.
                                                                 * V*
Oż kurwa jebana jego mać. Co ja do kurwy nędzy zrobiłem? Dlaczego, dlaczego kurwa? Ten alkohol zbyt mocno uderzył mi do głowy. W dodatku jeszcze Kris! Ten to wie kiedy zadzwonić i zapytać o spotkanie. Gdybym nie był aż tak pijany to bym mu wjebał. Sam już nie wiem co gorsze. To, że zbyt dużo wypiłem, to, że wyznałem wszystko Hope'owi czy to, że muszę opuścić najlepszą imprezę jaka w życiu mi się wydarzyła, by pójść się podupić, bo wielce szanownemu Krisowi się zachciało. Dobra muszę skończyć marudzić i muszę złapać taksówkę.
                                                               * Hope*
Wstałem z ziemi. Rozejrzałem się w koło. Na Boże szczęście nikogo wokół nie było. Z Tae włącznie. Ciekawe kto to był. Ten ktoś musi być bardzo ważny skoro tak zareagował. Rozejrzałem się ponownie, by upewnić się czy aby na pewno nikogo nie ma. Spojrzałem na szkołę. Chyba nie wrócę, bo po co i dlaczego? Nie przepadam za imprezami. Przyszedłem tu tylko dlatego, że zespół chciał. Nie zostało mi już nic jak pojechać do dormu, więc zdecydowanym krokiem ruszyłem ku postojowi taksówek. Ku swojemu rozczarowaniu na postoju nie stała nawet jedna. Zazwyczaj to stało ich tu chyba z 10. Może pójdę na piechotę? Nie, lepiej poczekam. Może jakaś za chwilę przyjedzie. Stałem więc i czekałem. Powiem jedno. Zimno. Na zewnątrz niesamowicie piździ. Nie wytrzymałbym dłużej niż 5 min. Dziwne, że wcześniej nic nie czułem. Nawet podczas pocałunku  TaeTae. Dotknąłem ust na to wspomnienie. Czy on to mówił szczerze? Kocha mnie? Mój mózg automatycznie odtworzył to co stało się kilka chwil temu. Jak złapał moją rękę i przyłożył do swojej piersi. Jego serce szybko pracowało. Doskonale mogłem poczuć bicie jego serca. Przyłożyłem rękę do swojego. Moje serce tez biło szybko. Lekko się uśmiechnąłem.
- Hej młody! Potrzebujesz podwózki?
Podniosłem głowę i jeszcze szerzej się uśmiechnąłem.
- Tak! - krzyknąłem i pobiegłem do taksówki.
                                                                         ***
Byłem już praktycznie pod drzwiami, gdy usłyszałem tłumione jęki. Co się dzieje? Podszedłem do drzwi, które były uchylone. Może nie powinienem, ale zajrzałem do środka. To co tam ujrzałem zszokowało mnie. Na środku salonu leżał Tae bez spodni. Nad jego kroczem pochylał się jakiś mężczyzna w średnim wieku. Gdy przyjrzałem się mu bliżej zauważyłem, że w ustach trzyma penisa V. Szybko odsunąłem się od drzwi. Stałem się czerwony jak Hyuna. Co oni tam robili? Mimo tego co zauważyłem zdecydowałem, że zajrzę tam jeszcze raz. Kto wie może mi się to przywidziało. On przecież nie może...Nie oni naprawdę to robią. Starszy ssie penisa Taehyungowi. Gdy przestał przybliżył się do twarzy Tae. Z jego ust skapnęło trochę śliny (ta śliny... tak se wmawiaj). Namiętnie go pocałował. Niskim głosem zapytał.
- To co chcesz go?
Zakryłem twarz ręką. Co on miał na myśli? Chyba nie TO! Nieznajomy włożył 3 palce naraz do tyłka V, a on głośno jęknął z bólu. Mężczyzna powoli ruszał palcami symulują stosunek. Z jednej strony nie chciałem tego oglądać, a z drugiej coś nie pozwalało mi się od tego odczepić.
- Proszę...nie palce...ja chcę go...
Chcę go? O czym on gadał? Przecież on nie może tego zrobić.
- Chcesz go? Kogo chcesz? - dopytał nieznajomy
- Chcę...twojego penisa...
- I co mam z nim zrobić?
Starszy włożył palce głębiej. Na co Tae zareagował głośnym jęknięciem.
- Włóż mi go...
Mężczyzna jakby zadowolony odpowiedzią wyciągnął palce. Rozpiął spodnie i wyciągnął swoją męskość. Przybliżył się do mojego przyjaciela i zaczął pocierać swoim o jego.
- Nie...włóż mi go tam...
Odniosłem wrażenie, że gdyby mógł to nawet by pokazał gdzie.
- Coś ty taki niewyżyty? Tęskniłeś?
Taehyung obrócił głowę. Na moje nieszczęście w moją stronę. Trudno było mi to wywnioskować, ale chyba mnie zauważył. Mimo tego nie odszedłem od drzwi. Patrzałem dalej. Mężczyzna wszedł cały w V.
- Jesteś niesamowity - z zadowoleniem stwierdził starszy
Z początku ruszał się powoli. Z czasem jednak napędzany jękami kochanka zaczął przyśpieszać. Doprowadzając Tae do szaleństwa.
- Ja...zaraz...doj...dę - powiedział między jękami Taehyung
Tae sam doszedł.
- Kocham cię - powiedział starszy na tyle cicho, że ledwo co dosłyszałem
Kurde zaraz będzie się zbierać. Muszę stąd uciekać, bo jak mnie zobaczy to zginę śmiercią wcale nie naturalną. Wstałem i udałem się na schody. Musiałem szybko uciec. Nie może wiedzieć, że ja widziałem wszystko co oni tam robili. Szybko schodziłem po schodach. Nie zauważyłem przy tym Jimina, który akurat wchodził po schodach.
- Hej, gdzie ty tak pędzisz? - zatrzymał mnie - Pali się czy jak?
Jimin przyjrzał mi się i zauważył wzór na mym kroczu. Opuściłem głowę. No świetnie! Tak się podnieciłem, że dostałem erekcji.
- Co ci się tam zrobiło? - zapytał mnie Jimin przybliżając się do mnie - Chyba powinienem się tym zająć.
Mówiąc to złapał mnie za krocze i zaczął delikatnie masować.
- Zostaw mnie! - próbowałem go odepchnąć
- Nawet jeśli tak mówisz to twój "przyjaciel" na dole twierdzi co innego. - stwierdził - Chodź załatwimy to gdzie indziej
Nie czekając na moją odpowiedź złapał mnie za rękę i poprowadził do wspólnej łazienki w bloku. Wsadził mnie do jednej z kabin. Nie czekając kontynuował to co zaczął. Masował moje krocze dając mi niesamowita przyjemność. Szybko doszedłem przez jego stymulację. Gdy skończył znów złapał moją rękę i przyłożył do swojego mówiąc.
- Chyba nie myślałeś, że tylko ty wyjdziesz zadowolony? - zapytał z zadziornym uśmiechem
Spojrzałem na niego wystraszony. Chyba nie myśli, że zrobię TO!
Jak na zawołanie Jimin rozpiął swoje spodnie  i wyciągnął swoją męskość tuż przed moją twarzą.
- Na co czekasz? - pogonił mnie
Nieśmiało wziąłem go do ręki i zacząłem delikatnie pieścić. Na to Jimin przybliżył się i spróbował włożyć mi swojego "przyjaciela" do ust. Chcąc nie chcąc musiałem otworzyć choć na chwilę usta z czego Jimin chętnie skorzystał. Powoli ruszał nim. Po chwili złapał mnie za włosy i sam ruszał się w swoim tempie nieznacznie przyspieszając. W końcu dotarł do punktu kulminacyjnego spuszczając mi się niemal do gardła. Zostałem zmuszony do połknięcia jego spermy. Odsunął się trochę i pociągnął moją głowę do góry za włosy. Pocałował mnie i szepnął naprawdę cicho.
- Jesteś świetny kociak.
Po całym ciele przeszły mnie ciarki. Jak się ogarniesz to wyjdź. Gdy tylko wyszedł z kabiny zająłem się bielizną, która była cała brudna. Ze smutkiem stwierdziłem iż na ten moment nic z tym nie zrobię. Wstałem i wyszedłem cóż innego mi pozostało?

1 komentarz:

  1. Wow to całe opowiadanie jest super!!!
    Życzę Ci weny i czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń