wtorek, 22 grudnia 2015

This Is Love cz.8

Hej! Tu CM. Przepraszam za tak długą nieobecność na blogu. Przez brak czasu (jak i trochę chęci) nie wchodziłam na bloga. W każdym bądź razie chcę tę nieobecność wam jakoś wynagrodzić. Mianowicie kolejnym rozdziałem This Is Love z udziałem naszych szalonych Bangtanów. Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. Miłego czytania :D.


Szkoła była cała udekorowana. W środku bawiło się tylu uczniów, że ledwo co udało nam się tam wejść. Mimo iż było to w szkole komuś udało się skombinować alkohol.
- Pijesz? - zapytał Tae sam biorąc łyka.
Nigdy nie piłem. Mimo, że mam już 18 lat. Przerażają mnie pijani ludzie. Robią dziwne rzeczy, a potem nic nie pamiętają. Straszne.
- Nie, nie piję.
- Nie wiesz co tracisz. - stwierdził i znów wziął łyka.
- Co, nie pijesz? Jaki dziwak. -  stwierdził Jin przyklejając się do Tae. - Tańczysz V?
- V? Lepszego przezwiska nie mogłeś wymyślić? - zapytał.
- Pasuje przecież. - obronił się Jin
- Jak świnia do powozu - stwierdził świeżo ochrzczony V
- Jeśli tak uważasz. Mi tam się podoba.
- Mógłbyś się odczepić? - mówiąc to odepchnął od siebie Jin'a.
Rozpoczęła się mała wymiana słów pomiędzy Jin'em i Taehyungiem. Nie słuchałem ich za bardzo. Patrząc na nich rozmyślałem. Może on ma rację i nie mam szans? Mimo to chciałem. Chciałbym być z nim. Pięknym i charyzmatycznym Tae, ale najpierw musiałbym pokonać Jin'a i Jungkooka. a im nie miałem szans się sprzeciwić. Odeszłem od stołu.
- Gdzie idziesz? - zapytał Tae
- Do łazienki. - odpowiedziałem krótko
Gdy się odwróciłem zobaczyłem wzrok Jin'a mówiący "Wygrałem". Miał rację przegrałem. Przecisnąłem się przez tłum i dotarłem do łazienki. Nikogo w niej nie było. I w sumie dobrze. Spojrzałem do lustra. Jak ktoś taki jak ja mógłby konkurować z nim? Moja twarz była przeciętna. nie wyróżniałem się z tłumu. Nie jestem ani ładny ani brzydki tylko przeciętny. Taehyung nie zainteresowałby się kimś takim jak ja. Oparłem się o umywalkę i wtem wszedł Jimin. Spojrzałem na niego. Wyprostowałem się.
- Coś się stało?
- Nie nic - nie miałem zamiaru wciągać go w to
- Hej, widzę, że coś się stało. Powiedz.
- Nie, naprawdę nic.
Podszedł do mnie złapał za ręce i powiedział
- Nie bój się. Mi możesz powiedzieć wszystko.
- Bo... - zląkłem się. Co jeśli mnie wyśmieje?
- Tak? - pospieszył mnie.
Cały czas wahałem się. Nie miałem prawa przytłaczać go moimi sprawami. Podniosłem głowę, którą dotychczas miałem opuszczoną.
 - Zakochałem się w Taehyungu. Mimo iż jest mężczyzną jak ja. Nie rozumiem tego. To dziwne. Nienormalne. Jak można zakochać się w facecie?
Jimin zaśmiał się cicho i powiedział
- Tylko to cię drażni? Posłuchaj. To wcale nie jest dziwne lub nienormalne. Po prostu jesteś homo. - wyjaśnił spokojnie.
- Homo?
- Tak. to oznacza, że nie czujesz pociągu do kobiet, ale do mężczyzn. Tak czasem jest.
Wielokrotnie słyszałem słowa gej, homo itp. Nie miałem jednak pojęcia co dokładnie znaczą. Jedyne co wytłumaczyli mi rodzice to, że jest się gejem gdy całuje się innego faceta. Nie wiedziałem, że geje nie odczuwają nic do kobiet.
- A czy jin też jest... no wiesz...homo?
- Tak, a co?
Posmutniałem. Oznaczało to iż nigdy nie będę z Tae. Nie dość, że on już kogoś ma jak twierdzi Jungkook, to jeszcze Jin.
- Ach! Miłosny rywal co? - uśmiechnął się.
To powiedziawszy wyszedł. Spojrzałem na swoje ręce. Ja naprawdę nie mam jak wygrać z Jin'em. Co ja mam? Nic, dosłownie nic. Smutny wyszedłem z łazienki. Przeciskałem się pomiędzy tańczącymi ludźmi. Wyszedłem ze szkoły i usiadłem na trawie za szkołą. Skuliłem nogi. Nie mogłem powstrzymać płaczu. Łzy same popłynęły.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Tuż pod Ziemią~

Informacje o one shocie: Fantasy,
 Od Autorki:Jak może wiecie....(Ale raczej nie wiecie XD) Brałam udział w konkursie literackim na najlepsze opowiadanie! I zajęłam...Drugie miejsce! Co prawda nie jest to pierwsze, jednak i tak się cieszę bo konkurencja była duża i mocna. Nie spodziewałam się nawet 3 miejsca zdobyć...A tu drugie! Chciałabym się podzielić z wami tym opowiadaniem i dowiedzieć co wy o tym myślicie :3
 
-Lucy! Przynieś patyk!- wołałam.- Gdzie jest ten patyk?
Mój mały czarny piesek biegał bez celu po lesie, co jakiś czas podnosząc patyki z ziemi, by potem podrzucić je do góry. Podniosłam jeden patyk z ziemi i rzuciłam nim przed siebie. Piesek pobiegł za nim, jednak po chwili stracił go z oczu i pobiegł dalej. Wczesny spacer z psem okazał się być dobrym pomysłem. Poranne światło prześwitywało przez czubki drzew. Jeszcze było zimno. Na dowód tego z moich ust podczas oddechu wydobywała się para.
-Lucy! Do nogi.
Lucy zatrzymała się na chwilę i popatrzyła na mnie. Szczeknęła i uciekła pomiędzy drzewa. Zaczęłam biec za nią. Szybko dostałam zadyszki, więc stanęłam i przysiadłam, piesek zmiłował się nade mną i zaczął biec w moją stronę,by zaraz po tym nieprzerwanie lizać moje palce.
-No już! Przestań!- mówiłam przez śmiech.-Łaskocze...
Lucy o dziwo przestała. Stanęła na moich udach, przednimi łapami opierając się o moje ramię. Nastawiła uszy i uważnie obserwowała las.
-Co się dzieje? Malutka...- podrapałam ją za uchem.

sobota, 12 grudnia 2015

One Shot Dla Karmelia Kim~

Informacje o One shocie: JiKook, smut
Od Autorki przepraszam, że dopiero teraz się pojawia, jednak wspaniałomyślna CM zabrała mi kartkę, na której to opowiadanie było ;-; A potem na długi czas straciłam kompa ;-; Przepraszam D: To nie było planowane. Nie powtórzę się ;-; Jednak zapraszam do czytania.

Usłyszałem denerwujący dźwięk budzika. Choćbym nie wiem jak chciał, nie wstanę. Nie teraz. Oczy same mi się zamykały. Mimo to wiedziałem, że za niedługo muszę wstać, bo mam dziś trening. Ale wolałem na razie po prostu zaczekać, aż ktoś przyjdzie mnie obudzić. Najlepiej z ciepłym kakałkiem. I ciastkiem. Dziś jest mój dzień, więc oczekuję nietuzinkowego poranka. A tym bardziej ze strony Jimina.

piątek, 23 października 2015

It's Not Fiction! Lśniące SHINee

Ostatecznie odebrał nas Suho. Jego zadaniem było zaprowadzić nas do tymczasowego dormu. Jednak pierwsze, co zrobił, to było okrzyczenie Chanyeola i Sehuna, że zrobili coś tak nieodpowiedzialnego, jak samodzielny wyjazd tak daleko. W ten czas, gdy Suho wyżywał się na kolegach z zespołu, Yuri szybko czmychnęła przed swoją liderką i Suho. Po małej kłótni Sehun i Chan zostali zmuszeni do wrócenia do swojego dormu. Bezwarunkowo. Podczas nie krótkiej drogi Suho wiecznie narzekał i marudzi,. przyprawiając tym samym o ból głowy. Jego Ahjummowatość przewyższała moją własną. Z każdą chwilą wzbierała się we mnie chęć do uderzenia go, jednak obiecałam sobie, że postaram się zrobić dobre wrażenie.

czwartek, 15 października 2015

This Is Love cz.7

                                                                        ***
Cały dzień chodziłem z uśmiechem co musiało wyglądać strasznie w połączeniu z moimi cieniami pod oczami. Kook stwierdził iż boi się mnie i wciąż wypytywał czy nie zerwałem czasem z NIM. A gdy odpowiadałem przecząco uznał mnie za dziwaka. Skończyłem lekcje o 13 dlatego musiałem poczekać godzinę, mimo to nie nudziło mi się. Radosny jak nigdy poszedłem za szkołę.Oparłem się o pobliskie drzewo. I czekałem. Na szczęście nie czekałem długo, bo po chwili przybiegła Maya. Była dość wysoka jak na dziewczynę, prawie tak wysoka jak ja. Była też chuda niczym Yoona czy Sooyoung z SNSD. Włosy pofarbowane na blond z różowymi pasemkami. Jej spódniczka wydawała się zdecydowanie za krótka. Gdyby w naszej szkole przestrzegano regulaminu zapewne już by wyleciała za włosy i spódniczkę oraz za niedokładnie założony mundurek.
- Tak się cieszę, że przyszedłeś - powiedziała lekko zdyszana - Pewnie wiesz po co cie tu sprowadziłam.
Choć nie miałem 100% pewności przytaknąłem.

One shot dla ~Pattie

Opowiadanie: VHope gatunek: Fluff, brak scen 18+, Autor: Nyu
 Przepraszam za dość kiepskie i krótkie opowiadanie ale nie znam się na tym gatunku i wraz z moją przyjaciółką spotkałyśmy się z nim po raz pierwszy O.O Sama nie wiedziałam, co tam mogę napisać a czego nie ;( Mimo tego zapraszam do czytania i oczywiście komentowania! :D



sobota, 3 października 2015

This Is Love cz.6

Specjalnie dla Jolly V na życzenie wrzucam nowy rozdział This Is Love. Zachęcam do komentowania. Trochę krótki, mimo to życzę miłego czytania.


Pierwsza lekcja to zastępstwo. Piszę ze swoim przyjacielem Sungoh'em. On również jest trainee w małej wytwórni i podobnie jak ja za niedługo zadebiutuje. Narzeka na swoją nauczycielkę, a ja go pocieszam, że może być gorzej. Przeszliśmy na temat debiutu
TaeTae: - "Jak się nazywa twój zespół?"
SungOh: - "24K"
TaeTae: - "Ciekawie. Co oznacza?"
SungOh: - "2 tancerzy i 4 wokalistów"
TaeTae: - "Mój zespół to Bulletproof Scouts Boys"
SungOh: - " Kekeke, kto to wymyślił?"
TaeTae: - "Szef"
Po krótkiej chwili zakończyliśmy rozmowę. Do sali nagle wpadł Hoseok. Zdezorientowany rozejrzał się po sali i ...jakby nigdy nic podszedł do pierwszej ławki. Odsunął krzesło gdy usłyszał

- Spadaj pedale!! - krzyknął chłopak siedzący obok. Mina Hoseok'a mówiła sama za siebie. Zszokowany i zdezorientowany. Zrozumiawszy iż tam nie usiądzie zaczął rozglądać się za innym miejscem, a jedyne pozostało obok mnie. On sam nie był pewny czy podejść do mnie i stałby tam jak kołek gdyby nie dziewczyna z wymiany, którą wołaliśmy CM.
- Idź tam do swojego ukochanego. - powiedziała klepiąc go w tyłek.
Hope niepewnym krokiem ruszył się ku mnie. Równie niepewnie usiadł obok mnie.
- Przyzwyczaj się - rzuciłem - Oni tak  zawsze.
Hoseok podsunął mi coś pod nos. Było to zaproszenie na dzisiejszą imprezę.
- Skąd ty to masz? - zapytałem zdumiony
- Było w szafce - odpowiedział jakby to było coś najzwyklejszego na świecie.
Odwrócił się i zajął sobą zostawiając mnie na pastwę myśli. Niby w czym jest lepszy ode mnie? Może i ma piękne oczy, ale nie tak duże jak moje. Mam lepsze oceny od niego (przynajmniej ze sprawdzianów). Co z tego, że jest nowy? To o mnie zawsze mówią. Go może kojarzą tylko osoby z mojej klasy, a mnie zna cała szkoła. Niecierpliwie oczekiwałem końca lekcji, by gdy ta się skończy szybko pobiec do swojej szafki, w której oczywiście nic nie było. Czego ja się spodziewałem? Załamany uderzyłem w szafkę.
- Tae? Co ty robisz? - zapytał Suga
- Hyung powiedz, że masz zaproszenie do mnie!
- Dlaczego miałbym? Mam za to TO!
- Co to jest?
- List miłosny - odpowiedział prosto
- Do mnie? - zakpiłem - Od kiedy szkolny gej zdolny jest do zgwałcenia pierwszej osoby, która się zbliży dostaje listy? - powiedziałem zabierając kartkę.
Koperta była jasnoróżowa, a kartka jasnoniebieska zdobiona. "Jeśli chcesz spotkajmy się po 14 za szkołą.*przytula*"
Standard. Spodziewałem się czegoś więcej po nich. Tego typu listy dostawałem kilka razy w roku. Polegały na tym iż ja głupi miałem się nabrać, przyjść, a "dobrzy koledzy" chcieli nawrócić mnie na hetero bijąc i kalecząc.
- Od kogo to masz? Od Yoohyuna czy któregoś z jego przybocznych?- zapytałem pewny siebie
- Od dziewczyny z mojej klasy. Ma na imię Maya. Nie zwal tego - poklepał mnie po plecach i odszedł zostawiając mnie samego.
To naprawdę było od niej? Po tak długim czasie się w końcu odezwała!? Uśmiechnąłem się do siebie. Rodzina będzie szczęśliwa.

poniedziałek, 28 września 2015

This Is Love cz. 5


- Weź piżamę i chodź.
Sam wszedłem do łazienki, bo Tae oczywiście musiał wrócić się po piżamę. Łazienka była jasno-żółta. Pastelowa. Była bardzo obszerna. Na tyle iż nawet gdyby cały zespół wszedł nie byłoby tłoku. Ściągnąłem koszulkę i spodnie. Byłem w trakcie ściągania bokserek gdy do łazienki wszedł z leksza zagubiony w sytuacji młodszy.
- Co ty robisz?
- A na co ci to wygląda? Ściągam bokserki, przecież nie umyję się w nich.
Byłem już nagi. Przewiesiłem sobie ręcznik i czekałem na przyjaciela, który bardzo nieśmiało ściągnął spodnie i rozpoczął ściąganie koszulki, ale szło mu to na tyle mozolnie, że postanowiłem mu w tym pomóc. Szybko podeszłem do niego, ściągnąłem mu koszulkę i bokserki.
- Ty zboku! Sam bym to zrobił! - okrzyczał mnie
- Wieczności nie mamy. Chodź.
Obróciliśmy się do ściany i zaczęliśmy się myć. Każdy osobno nie patrzeliśmy na siebie.
- Jin, umyłbyś mi plecy?
- Spoko. Nie ma problemu.
Ciemnowłosy usiadł na niskim, różowym krzesełku. Podeszłem go od tyłu. Gdy go myłem podziwiałem go. Z początku myślałem, że jego jasna skóra to efekt makijażu, jednak nawet po jego zmyciu jego oczy nie zmalały, skóra nie pociemniała, a nos nie rozszerzył. Nawet teraz jego twarz była idealna. Jego ciało było umięśnione, ramiona szerokie. Chciałbym... Nie! O czym ja myślę! Nie mogę przecież z nim ten tego. On już kogoś ma.
- Hyung?
- Tak?
- Zdzierasz mi skórę z pleców.
- Przepraszam.

czwartek, 24 września 2015

One-shot 1

Notka by ~Sehun ^.^'


- Uhhh, nareszcie Piątek - powiedziałem do siebie, wracając z pracy. Wyjąłem z kieszeni klucze i chciałem otworzyć drzwi, ale okazało się, że już były otwarte.
  "Hmm, czyżby Erick już był?", pomyślałem.
  Wszedłem do środka.
- Wróciłem!
- O, witaj w domu! - krzyknął Erick, wychylając się zza framugi drzwi z kuchni.
- Co tak ładnie pachnie?
- A co, jesteś głodny?
- Jeszcze jak!
- Hehe, to chodź. - Chwycił mnie za dłoń i pociągnął do kuchni. Wyciągnął przed siebie ręce. - Proszę bardzo. Romantyczna kolacja.
- Romantyczna kolacja? - Uniosłem brew.
- Owszem. Już dawno nie jedliśmy razem, we dwoje.
- Heeh, co prawda, to prawda... - westchnąłem i obróciłem się w stronę Ericka. Cmoknąłem go w policzek. - Dzięki.
- Nie dziękuj mi, tylko chodź jeść, póki jeszcze ciepłe. Zwłaszcza, że przygotowałem twoje ulubione danie.
- Spaghetti...?
- A la meksykańskie. Zgadza się.
- Och, Erick! - Rzuciłem się mu na szyję.
- Hahahah, no już, już. A teraz siadaj.
- Yes, chef! - Zasalutowałem, po czym oboje się roześmialiśmy.
  Usiadłem do stołu, a Erick nałożył nam makaronu i polał go obficie sosem, po czym usiadł.
- Mmm~! Pycha!
- Hahah, cieszę się, że ci smakuje.
- Jakby miało nie smakować, jesteś w końcu najlepszym kucharzem, jakiego znam!
- Ta-ak, i jedynym.
- Oj, cichaj tam!
- Hahaha, tak jest! - zaśmiał się.
- No weeź, hahahahahahah! - również się zaśmiałem.

sobota, 19 września 2015

It's Not Fiction! Niemożliwe Desu

- Wszystko zaczęło się 3 lata temu. Od mojego przyjaciela w pracy dowiedziałem się, że jakaś wielka firma szuka młodych pracownic od 12 do 18. I gdy tak wróciłem do domu, ty i Daga oraz Angela siedziałyście przed komputerem, stwierdziłem, że mogłybyście spróbować czegoś nowego, a nie marnować się przed kompem. Poprosiłem kolegę o formularz zgłoszeniowy i go wysłałem. O dziwo zostałyście przyjęte. Jednak z różnych powodów zapomniałem o tym. Niestety tylko ja. Panu SM bardzo się spodobałyście, a wieść o młodych Polkach rozniosła się niesamowicie szybko po wszystkich firmach. Dlatego też wiele idoli chociażby szczątkowo mówi tam po Polsku.
- Wszystko pięknie i ładnie, ale po co my tam?
- Macie kilka zadań. Pierwsze: pomóc gwiazdom, które mają różnego rodzaju problemy, od miłosnych, przez tworzenie piosenek, po leczenie depresji. Drugie: być pierwszym europejskim zespołem w K-popie i polepszyć sławę SM Ent. Trzecie: poznać dogłębnie kulturę i język Korei. Czwarte: wyuczyć się kierowania firmą, by w przyszłości objąć SM lub same założyć wytwórnię.
- Spasuję - stwierdziłam szybko. - Korea mówicie? Ja nie latam samolotami, nie mogę...