środa, 2 września 2015

Its Not Fiction! Najwiekasza niespodzianka w życiu

Annyeong! Po pewnym czasie wróciłam z 2 częścią It's Not Fiction! Jako, iż zaczęła się szkoła, przygotowałam trochę dłuższy niż zazwyczaj wpis! Tak na odprężenie... Jak się podoba? Chcecie kontynuację tego opowiadania? Zostawcie po sobie ślad w komentarzach! Motywacja zawsze jest potrzebna! A tak o to przedstawiam już 2 część opowiadania na podstawie marzeń pewnej kpoperki...


- To jakie bierzecie? - zapytała najstarsza Sehunnie.
- Takie, jakie ostatnio - odpowiedziałam szybko. -Zajmę nam stolik - dorzuciłam.
Obróciłam się na pięcie i skierowałam w poszukiwaniu najbliższego stolika. Niestety, jedyny jaki został miał za mało krzeseł, byśmy w czwórkę się zmieściły. Były tylko dwa krzesła. Czyli potrzebuję jeszcze 2... żeby były 4... ledwo co szkoły wyszłam, a tu już zadania matematyczne! Rozejrzałam się dokładniej po lokalu. Samotnie przy stoliku siedział młody chłopak w ciemnych okularach oraz czapce, zakrywając swoją twarz i jednocześnie pijąc Bubble Tea. Podeszłam powoli i poklepałam go po plecach, chcąc zwrócić na siebie uwagę.
- Tak?! - wykrzyknął przerażony na cały lokal.
- Czeka pan na kogoś? Mogłabym pożyczyć dwa krzesła?
- Bierz, bierz - odpowiedział wciąż nerwowy.
- Arigato~
- Co?
- Ach... Przepraszam... Dziekuję!
Wciąż zakrywał panicznie swoją twarz, jakby obawiał się, że go poznam, mimo iż widzę go pierwszy raz w życiu! Chociaż, jego linia szczęki wygląda podobnie do Sehuna z EXO. Muszę się zapytać rodziców, kiedy mam najbliższą wizytę u psychologa, bo oszaleję. Przeniosłam sama krzesła. Łatwo nie było, ale panicz Nie-patrz-na-moją-twarz nie zamierzał pomóc mi w przeniesieniu ich. Kątem oka zauważyłam, że dziewczyny złożyły już zamówienie i spokojnie czekały, rozmawiając. Usiadłam. Moje plecy tak bardzo bolą, chodzę do ostatniej klasy gimnazjum a czuję się, jakbym jutro kończyła 100 lat. Do chłopaka podeszła pewna para, której z ciekawości przyjrzałam się bliżej. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że to była ta para, co wygląda jak Chanyeol i Yuri! Wstałam w ciężkim szoku. Chcąc pokazać, że w cale nie zwariowałam zawołałam swoją starszą przyjaciółkę.
- Sehun!!
Chłopka ze stolika również zdziwiony wstał i, jakby chcąc mi odkrzyknąć, otworzył usta. Nie zdążył jednak nic odpowiedzieć, gdyż został drastycznie powstrzymany przez dziewczynę. Złapała go za koszulę i wyciągła z lokalu. Przez szybę widziałam, że coś mu tłumaczy, raz przy tym uderzając go z liścia. Chłopak o słodkich oczach wziął ze stolika Bubble Tea i dołączył do pozostałej dwójki, po czym cała trójka odeszła, tracąc mi się z oczu.
- Jimin? Co ci? - Wyskoczyła CM.
 - Tam...! - zaczęłam, lecz nie skończyłam, gdyż wiedziałam, iż Nika mi nie uwierzy. - Już nic...
- Mamy Bubble Tea! - krzyknęły dziewczyny z tyłu.
- Świetnie, siadajcie! - powiedziałam, klepiąc w siedzenia .
Siedziałyśmy radosne, wspominając różne zabawne momenty z życia i popijałyśmy co jakiś czas Bubble Tea, gdy nagle rozbrzmiał mój dzwonek z telefonu, czyli Bloom od Gain. W pośpiechu zaczęłam szukać telefono w mojej torbie. Na twarzach dziewczyn zagościło wyraźne rozbawienie tym, że nie mogę znaleźć telefonu. W ostatnim momencie znalazłam go i odebrałam:
- Halo? - zapytałam standardowo.
- No, Angela gdzie jesteś?
- W Galerii Katowickiej, przecież mówiłam, że wychodzę.
- My z mamą wychodzimy, będziemy późno. Masz klucze?
- Oczywiście, że nie mam przy sobie.
- No to masz problem musisz se jakoś poradzić.
- No spoko. Paa~
- Cześć.
Wrzuciłam telefon z powrotem do torby. Mimo małego przerywnika jakim był mój ojciec, dalej wspominałyśmy, zanosząc się coraz głośniejszym śmiechem. Przy wielu kwestiach wraz z Niką miałyśmy synchronizację i za każdym razem Wiki informowała nas, że wisimy jej soczek. Niestety ogólna radocha nie trwała długo, gdyż po 15 minutach znów zadzwonił telefon, teraz jednak Dagi, we władaniu Niki. Podobnie jak ja, odbyła ze swoim ojcem krótką rozmowę, po czym smutniejszym głosem powiedziała, że musimy się zbierać, bo jej ojciec ma z nami do pogadania. Co dziwne, chce się widzieć również ze mną...
                                                                                *  *  *
I tak o to tu wylądowałyśmy... Nasza trójka siedzi na kanapie, a na przeciwko siedzi ich ojciec... Wszędzie panuje krępująca cisza... Ktoś musi ją przerwać  bo inaczej oszaleję..
- Więc o co chodzi?
- Ach.. No właśnie... Musicie coś wiedzieć... - mówiąc to, podał nam jednocześnie kartki.
Bardzo chciałabym wam to jakoś streścić ,jednak nie jestem w stanie. To zbyt urzędowy język. Jednego mogę być pewna - to kontrakt SM... Tak właśnie tego SM. Jedna z największych wytwórni k-popu podpisała z nami kontrakt, gdy my o tym nie wiedziałyśmy...
- Jak to jest możliwe? Pan sobie jakieś jaja robi! To musi być fikcja, prawda?
- Niestety, to nie jest fikcja, to jest naprawdę. Od pewnego czasu jesteście pod władzą SM, przeze mnie...
- Tato, wyjaśnisz nam to? - zapytała się Daga.
- Nic nie rozumiem! - wrzasnęła Nika.
- Zacznijmy od początku.. .- zaczął ich ojciec, a ja wciąż próbowałam ogarnąć, co się tu do cholery dzieje...


edit: rozdział zbetowany

1 komentarz:

  1. Heheh, widzę, że znowu jest trochę inaczej niż oryginał, ale w tym przypadku to chyba dobrze, bo przynajmniej nie brzmi tak dziwnie... XD Tylko, czy musiała Yuri dawać Sehunowi z liścia~? Bo to boli, AŁAA~
    XP
    ~Sehun ^.^'
    P. S. Następne części możesz dawać bardziej zbliżone do oryginału, wiesz? No, możesz samo wyjaśnienie sprawy z kontraktem ująć trochę inaczej, ale reszta jest ok... Zresztą, chyba wiesz czemu? Hmm? >.<

    OdpowiedzUsuń