- Idziemy?
- Yhym
Powoli wchodziliśmy pod schody. W głuchej ciszy.
- Oj już się tak nie dąsaj przecież cię nie zgwałciłem, prawda? Gdybym cię zgwałcił to rozumiem miałbyś się o co obrazić, ale to było...
W tym momencie przestałem go słuchać, bo obok nas przeszedł ON. Ten mężczyzna, który gwałcił Taehyunga. Wzajemnie wymieniliśmy spojrzenia. Wcale nie był taki stary jak z początku myślałem. Miał góra 27 lat i był całkiem przystojny.
- Coś ci nie pasi gościu? - wyskoczył Jimin
- Co? - zatrzymał się nieznajomy
- Co tak gały wywalasz?
- Heh...Co za dzieciak - zaśmiał się i ruszył dalej
- Grrr...Debil
Ruszyliśmy dalej. Zostały nam tylko 2 piętra po prawdzie. Szliśmy w ciszy. Każdy z nas myślał o czymś innym.
- Jimin mogę cię o coś zapytać?
- No wal śmiało
- Sperma zawsze jest taka niedobra?
Zaraz gdy się go o to zapytałem Jimin wybuchł śmiechem. Głośnym i niepohamowanym. Opuściłem głowę. To pytanie naprawdę było aż tak głupie? Przypomniałem sobie to co zobaczyłem. Nieznajomego mężczyznę, któremu z ust coś się sączyło. Co jeśli to nie była ślina? Jeśli tak jak mnie udało mu się nie zwymiotować? Sperma jest ohydna i słona. Blee...
- Odpowiadając na pytanie. To zależy od partnera.
- Ach... rozumiem
Staliśmy już pod drzwiami.
- Jak wejdziemy? Masz klucze?
- Są otwarte-Odparłem jakby to było proste
Nacisnąłem klamkę. Jak się spodziewałem były otwarte. Bo jak niby ON miałby zamknąć?
- Skąd wiedziałeś?
- Mam swoje sposoby.
Rozejrzałem się po pokoju. Tae leżał teraz bliżej ściany. Był przykryty kocem od pasa w dół.
- Wooohooo...Widać działo tu się-Skomentował Jimin
- To ja pójdę zmienić bieliznę.
- Jak chcesz. pomóc ci?-Zapytał jak typowy zboczeniec
*Jimin*
Hope wszedł do łazienki, by zmienić bieliznę. Ja w tym czasie zająłem się V. Odkryłem koc i na szczęście nie ujrzałem nic nadzwyczajnego. Leżał po prostu bez spodni i koszulki. W samych bokserkach. Obróciłem go na plecy. Patrząc po nim rzeczywiście musiało się działo. Kusiło mnie, by zajrzeć pod bokserki. Jednak po przemyśleniu...Co bym zrobił jakby wszedł Hope lub co gorsza reszta? Zrezygnowałem. Podniosłem go i powoli zaniosłem do łóżka. Żeby nie było wątpliwości. Do jego łóżka. Zdecydowanie czuć było od niego alkohol. Może i na jego szczęście. Nie będzie pamiętał tego co tu zaszło ani z kim się spotkał. Usiadłem przy kompie w jego pokoju. Z tego co zauważyłem Hope był jeszcze prawiczkiem. Gdzie on do cholery nauczył się robienia loda!? Pomasowałem się po kroczu. On naprawdę był niesamowity. Masowałem się coraz bardziej intensywnie. Mimo iż od momentu, gdy Hope mi obciągnął minęły minuty ja już znów miałem ochotę. Wyjąłem penisa z spodni i zacząłem się pieścić. Próbowałem naśladować ruchy jego języka. Jednak to było coś zupełnie innego. Spałem dotychczas z wieloma facetami i równie wielu mi obciągało. Żaden jednak się z nim nie mógł równać. Jak ja chciałbym, by znów to zrobił. Usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Czyli Hope wyszedł z łazienki. Mimo to w tym momencie nie mogłem przestać. Doszedłem. Sperma rozlała się po moich rękach.
*V*
Nigdy więcej nie piję! Wczorajszy dzień od momentu wejścia do szkoły jest czarną dziurą. Nie pamiętam totalnie nic. Na Boże szczęście dziś mieliśmy wolne. Lekko nie przytomny wstałem i poszedłem do salonu gdzie siedziała już cała reszta. Prawie bezwładnie opadłem na kanapę obok Jungkooka.
- Co to jest?
- Dzień Dobry TVN
Kurde większej głupoty nie mogli puścić? Nagle w zapowiedzi tego co będzie następne poleciał fragment wywiadu z Krisem. Nic nadzwyczajnego. Często udziela wywiadów. Prócz ogólnego braku zainteresowania programem zauważyłem minę Hobiego, który wygląda jakby właśnie zobaczył coś czego nie powinien.
- Hoseok hyung coś się stało? - zapytałem zaciekawiony
- Nic tylko ja...Ten gościu wczoraj...
- Natknęliśmy się wczoraj na niego jak wracaliśmy. Debil patrzał na nas jakby zobaczył kosmitę.
Był tu wczoraj? W sumie mogłem się tego domyślić po tym, że obudziłem się w samych bokserkach. Na stole leżała kawa. w sumie nie wiem od kogo, ale postanowiłem się jej napić.
- Ciekawe po co tu był... V byłeś pierwszy w dormie, widziałeś po co tu przyszedł? - dopytał Jin
Aż zakrztusiłem się kawą. Zapytał jakby doskonale wiedział po co tu przyszedł.
- Znaczy się...
- dajcie mu spokój. Nawet jeśli z nim rozmawiał to był na tyle pijany, że tego nie pamięta, co nie? - Hope zadał pytanie z naciskiem na odpowiedź "tak"
- No tak...Właśnie!
Jin zawiedziony opadł na kanapę. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał.
- A jak było na imprezie?
- Kookie i Rap Mon się przelizali.
Wytrzeszczyłem oczy. Że Jung co takiego zrobił!? Obróciłem się w stronę Kookiego.
- Naprawdę? Nie wierzę. Zrobiłeś to?
- Przegrałem zakład.-odparł nie do końca zadowolony
- Jaki?
- Taki, że będziesz do końca imprezy.-trochę złośliwie stwierdził Jin
- Dla mnie to było wiadome, że zaraz znikniesz i , że pójdziesz do swojego chłopaka. - stwierdził Jimin
- W ciszy modliłem się, że Hope i Jin cię przytrzymią, ale ty zniknąłeś, więc przegrałem zakład. I musiałem to zrobić...
- Ach rozumiem. I jak? - zwróciłem pytanie do lidera
- Dobrze go nauczyłeś - zażartował
Tego typu komentarze słyszę chyba z 80 razy dziennie. Jednak wiedziałem, że był to w 100% żart. Wszyscy się śmialiśmy. Moją uwagę zwrócił Hobi, który śmiał się jakoś dziwnie. Tak nerwowo.
- Jimin moglibyśmy porozmawiać na osobności? - jeśli ktoś coś wiedział to tylko on.
- Okeej... - odpowiedział nie pewnie
Wstaliśmy i poszliśmy do mojego pokoju. Stanęliśmy na przeciwko siebie.
- No co chcesz? - zapytał ze spuszczoną głową jakby coś zrobił, a ja go na tym nakryłem
- Wiesz co jest z J-Hope? Jakiś taki dziwny jest. Nic nie pamiętam z wczoraj. Zrobiłem mu coś?
- Wczoraj na imprezie rozmawiałem z nim. Nie wiem co mu dokładnie dolega. Potem poszedł za szkołę i płakał. Nie wiem o czym tam rozmawialiście, ale skończyło się na gorących pocałunkach i próbie seksu. Gdyby nie to, że twój chłopak zadzwonił miałbym na co popatrzeć. Choć i tak nie narzekam.
Przeczesałem włosy. Co ja robiłem i co prawie zrobiłem? On mnie już pewnie nienawidzi!
- Dlaczego " i tak nie narzekasz"? - założyłem ręce na jego klatkę piersiową. Mimo wszystkiego co zrobiłem on i tak mnie niepokoił.
Znów schylił głowę i tak cicho jak tylko mógł powiedział.
- No wiesz... Trochę wykorzystałem ci Hoseoka-odparł z przekąsem
- Wykorzystałeś? To znaczy?-Naciskałem na niego
- Nic wielkiego...
Nic wielkiego powiada? Może, by go tak przycisnąć trochę do ściany? Złapałem Jimina za koszulę i przybliżyłem go do swojej twarzy.
- Coś mu zrobił debilu!? Jak mogłeś mu to zrobić!?
- Powiedział ten, który pocałował go przy pierwszym spotkaniu, a zaraz potem chciał go zgwałcić!
- Zajebię cię! Po prostu zajebię!
- Tak!? To dajesz!
Stanął. Odsunął się i rozłożył ręce mówiąc to. Przymierzyłem się do uderzenia. Jednak nie uderzyłem Jimina. Walnąłem w ścianę obok. Całkiem mocno, bo pozostał mocny ślad na ścianie. Wściekły wyszedłem z pokoju. Przeszedłem przez salon ściągając na siebie uwagę pozostałej piątki.
- Co robisz? - zapytał maknae
- Wychodzę. Nie widać?
Szybko ubrałem buty i wyszedłem z dormu trzaskając za sobą drzwiami. Nie zważając na innych ludzi szedłem prosto do parku. Problemem okazało się to, że wszystkie ławki były mokre po małym deszczyku, który najwyraźniej spadł w nocy. Wytarłem jedną i usiadłem.
- Kurwa, ale tu zimno. Przez pospiech nie wziąłem ze sobą żadnej porządnej kurtki lub
chociażby bluzy. Nagle w mojej kieszeni zadzwonił telefon. Chcąc nie chcąc odebrałem go. To był Kris. Znów on.
- Hejka co robisz? Może byśmy...Czy ty płaczesz?
Ledwo zauważyłem, gdy zacząłem płakać. Ryczałem jak dziecko, któremu zabrano zabawkę i nie chciano mu jej oddać.
- Wszystko w porządku? Przyjechać? - znów usłyszałem głos w słuchawce.
Próbowałem się uspokoić. Niestety na daremno. Emocje zbyt skumulowały się we mnie i musiałem dać im upust.
- Żyjesz tam? Daj mi chwilę zaraz będę przy tobie. Okej? Trzymaj mi się tam.
Rozłączył się, a ja dalej płakałem. Czy on naprawdę jest dla mnie taki ważny? Dlaczego on? Dlaczego!!? Siedziałem załamany całkiem długo nim pojawił się Kris.
- Czyś ty zwariował!? Nie jest ci zimno?
Nie czekając nawet na odpowiedź otulił mnie kocem, który przyniósł. Zaczął pocierać swoimi rękami o moje ramiona tak, by mnie ogrzać. W końcu usiadł obok mnie i mocno przytulił. Lekko się roześmiał. Zauważył jednak, że mi wcale nie jest do śmiechu.
- To co? Powiesz mi co się stało?
Pokręciłem głową. Nie zamierzałem mu nic powiedzieć. Bo co mógłbym? " Ach Kris wiesz co? Zakochałem się w kimś innym i ten ktoś został przelecony przez mojego kolegę z zespołu. Byłem tak wkurwiony, że walnąłem w ścianę i przez to mogę zostać wyrzucony z zespołu. Ach, i Kris dziękuję, że mnie przeleciałeś, gdy byłem schlany". W tym momencie Kris ułożył moją głowę na swoim ramieniu jednocześnie przytulając się.
- Już dawno tak nie robiliśmy - zrobił przerwę po czym powiedział - Romantyczny poranek. Tak po prostu, by pobyć ze sobą.
- A ile już ze sobą jesteśmy? Z 4-5 lat?
- To już szmat czasu. Za niedługo kończysz 18 lat, a ja 5 lat więcej. jak ten czas leci, co nie?
- Kris?
- Tak?
- Co byś zrobił gdyby osoba, którą kochasz poszła do łóżka z kimś innym wbrew własnej woli?
- Znalazłbym gnoja co śmiał dobrać się do niego i tak trochę bym go poturbował.
- A gdybyś nie mógł?
- Starałbym się mu trochę dopiec i pokazać, że jestem lepszy i, że moja ukochana osoba należy do mnie. A co zrobił ci ktoś coś?
- Nie, tak tylko pytam...
Otuliłem się bardziej kocem i "przylepiłem" się do Krisa. Po chwili stwierdziłem iż nie jest to najwygodniejsza pozycja, więc położyłem głowę na kolanach Wu Yi Fana. Tak jest wygodniej. Wtem Kris zaczął głaskać mnie po głowie. Było mi tak dobrze, że zasnąłem.

Supeeeer!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały!
Życzę Ci weny na ferie :)))
Tylko nie przemęcz mi się tu bo nie będzie co czytać zostanie tylko niedokończone boskie opowiadanie
Jakie ferie...My z Katowic, Ferie dopiero na koniec Lutego xd
UsuńCo do opowiadania to nie ma co się martwić, następny rozdział już gotowy *Zawsze gotowa na brak Weny*
Sorry no tak inne województwa
UsuńZapraszam do nowego katalogu :))
OdpowiedzUsuńhttp://katalog-kpop-jpop.blogspot.com/
Kiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuń