Od Autorki: Z miejsca chcę powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze chcę podziękować dostawcy internetu dzięki któremu straciłam tego shota dziś tak z 3 razy <3 Po drugie przepraszam za to co powstało, ale tak to jest jak CM mnie nie pilnuje xd
Jimin <3: Hej! Co tam rb? :D
Cookie: Nudzę się ~
Wiesz co? Myślałem nad czymś ostatnio...
Jimin<3: Hmm?
Cookie: Może chciałabyś się spotkać? Jestem teraz w twoim mieście :D
Jimin <3: Nie jestem pewna czy to dobry pomysł...
Cookie: No proszę! Tak dobrze nam się w końcu pisze, Błagam D;
Jimin <3: Ale nie uciekaj...Dużo osób uciekło jak mnie zobaczyło...Więc się boję...
Cookie: Nie no co ty! nie zrobił bym tego!
Jimin <3:Przysięgasz?
Cookie: Przysięgam *Całuje w czoło*
*Następnego dnia*
Denerwowałem się już od samego rana! Piszę już z Jimin jakiś dobre kilka miesięcy. Ona jest idealna :3 Z tego co mi mówiła jest niższa ode mnie ale trochę starsza. Gdy tylko z nią piszę nie umiem powstrzymać uśmiechu, gdy tylko przechodzimy na gorętsze tematy przestaję kontrolować moją dolną część ciała. A tylko gdy dostaję niespodziewaną wiadomość od niej moje serce drastycznie przyśpiesza, na samą myśl o tym, że ją spotkam denerwuję się i dostaje drgawek, nikt z mojej rodziny nie bierze ją na poważnie, wciąż tylko powtarzają "Nie wiesz kto jest po drugiej stronie" lub "To może być jakiś zboczeniec". I mają trochę racji nie widziałem jej zdjęcia, ale jestem przekonany, że ona jest prawdziwa! Poznałem ją przez kolegę, który spotkał ją na zlocie Dai5y, więc musi być prawdziwa! Musi, nie ma innej opcji. Po prostu nie ma. Czekałem na umówionym przystanku, ciągle nerwowo sprawdzając godzinę na telefonie. Spóźnia się już 7 minut...A co jeśli w cale nie przyjdzie? Zostawi mnie samego na tym przystanku? W mojej głowie pojawiały się niedorzeczne myśli, przeciż mi tego nie zrobi! Ona jest w końcu taka urocza i niewinna <3 Nagle w mojej keiszeni zabuczał telefon, Dostałem wiadomość od Jimin, oby tylko moje negatywne myśli się
Jimin <3: Czekam w restauracji XYZ
Wrzuciłem telefon do bluzy i pośpiesznie się rozejrzałem po okolicy szukając tej restauracji, z początku spanikowany nie zauważyłem jej mimo, że znajdowała się naprzeciwko mojego przystanku. Nie rozsądny wbiegłem na jezdnię, nie przejmowałem się tym, że kilka samochodów mnie prawie potrąciło. Teraz liczy się tylko Jimin. Wszedłem do restauracji, która okazała się być praktycznie pusta, wybrałem sb stolik i zamówiłem kawy, zostaje mi mieć nadzieję, że Jimin pije kawę. O mało co nie poparzyłem się swoją kawą, gdy dostałem już drugą wiadomość od Jimin. Zaraz przyjdzie. Ach! Feelsy Przez spocone od zdenerwowania ręce opuściłem telefon na ziemię. Mówiłem, że to się stanie? Oby tylko szybka się nie zbiła, rodzice mnie zabiją...Podniosłem telefon i spojrzałem na szybkę. Na szczęście nie zbiła się. Powoli podniosłem się, ale gdy wstałem zobaczyłem chłopaka. Siedział naprzeciw mnie i wypijał kawę którą kupiłem dla Jimin. Panikując znowu rzuciłem swoim telefonem.
-Ya, Ya, Ya! To nie twoje!-Krzyczałem zabierając chłopakowi kawę
Aishh...Już tak dużo wypił, chyba będe musiał zamówić drugą, zostałem spłukany ;-;
-Jak nie moje?-Zapytał chłopak całkowicie rozczarowany
-Tak to.-Odparłem wciąż zmartwiony tym, że moje bardzo skromne kieszonkowe zaczyna się kurczyć
-Pozwól, że się przedstawię...
-Aish, siedź cicho...Jestem zajęty nie widzisz?-zapytałem retorycznie licząc moje drobne
-W takim razie wyrażę się inaczej...-powiedział cicho, po czym trzasną w stół rękami i zapytał-Ty wiesz kim ja jestem?
Z wielką niechęcią spojrzałem na niego, W sumie wygląda trochę jak Jimin...moja Jimin. Nie, to z pewnością pomyłka w ich podobieństwie. Moja Jimin jest delikatna, urocza i niewinna, czyli totalne przeciwieństwo tego tutaj.
-Nie wiem i wątpię bym chciał wiedzieć.
Na jego twarzy pojawił się brzydki grymas. Czego on ode mnie na ukochaną Ummę Jin chce, co ja mu zrobiłem?
-Czekasz tu na dziewczynę, nie?-zapytał się mnie z nową pewnością siebie
-Tak? I co?
-A co gdybym ci powiedział, że Ona już przyszła? I stoi tuż przed tobą?
-Bardzo zabawne.-Odparłem schylając się po mój telefon, który niestety tym razem nie przetrwał upadku i połamał sobie szybkę.-Nie mam zamiaru tracić dla ciebie czasu, idź sobie
-Aleś ty uparty...-Odpowiedział mi przysiadając się, wbrew mojej woli
Po kilku próbach udało mi się odpalić telefon, nie czekając za wiele napisałem do Jimin gdzie jest i kiedy przyjdzie. Opisałem jej również głupka który chciał się za nią podać, W tym samym czasie gdy wysłałem wiadomość, chłopaka siedzący przede mną wyjął z kieszeni telefon. Nie źle udaje, ale się nie nabiorę aż tak głupi nie jestem. Gdy otrzymałem wiadomość zacząłem cieszyć się jak głupi, jednak gdy przeczytałem ją to uśmiech mi zrzedł.
Jimin <3: A co jeśli ci powiem, że to ja jestem tym głupkiem?
Serce mi przestało bić. Nie wiedziałem czy mam to uznać za jakiś żart czy jak...? Spojrzałem się na chłopaka siedzącego naprzeciwko mnie, ten uśmiechał się głupio
-Teraz mi wierzysz?-zapytał uśmiechając się z przekąsem
Nie wiedząc co zrobić, wstałem i ruszyłem ku wyjściu. I wszystko poszło się...Zostałem okłamany. perfidnie okłamany. Zrobił sobie okropny, wredny żart! I co ja mam teraz zrobić? Wrócić do domu i wysłuchiwać rodziców "A nie mówiliśmy? Mieliśmy rację!" Albo włóczyć się samotnie po okolicy? Co to, to nie.
-Hej! Poczekaj chwilę!-zawołał chłopak łapiąc mnie za ramię i odwracając.
Skąd on ma tyle siły? nie wygląda jakoś szczególnie silnie...
-Czego?
-Nie udawaj, nie masz co teraz zrobić ze sobą, więc proponuję ci odwiedzenie salonu gier ze mną.
Spojrzałem na niego przysłowiowo spod byka. żarty sobie ze mnie stroi czy jak?! To już przegięcie.
-No wiesz jak kumpel z kumplem.
-Od kiedy my się kumplujemy?-Zapytałem udając zdziwienie
-No weź ochłoń-Pomachał mi dłońmi przed twarzą-I tak nie masz wyboru.-Stwierdził uśmiechając się uwodzicielsko
W co ja się wpakowałem...Mamo ratuj mnie~
*W salonie Gier*
Dosłownie od niechcenia patrzałem jak Jimin nieudolnie grał na konsoli, ciągle przegrywając i popełniając te same błedy. 5 letnie dziecko już lepiej od niego gra! Ostatecznie nie wytrzymałem popchnąłem go i sam przeszedłem ten poziom.
-Ta takie trudne?-Odparłem zwalniając mu miejsce
Jimin stał wpatrzony we mnie i uśmiechał się podejrzanie
-No co?
-Nie, nic..Nie ważne..-Zaśmiał się pod nosem
Przypatrzyłem mu się uważnie, co jest z nim nie tak?
-No powiedz, mam coś na twarzy?
-Nie..Ty po prostu jesteś strasznie uroczy.
-Nie mów takich rzeczy!-Szturchnąłem go ramię
-Dlaczego? Wstydzisz się? Mój Kookie jest takie uroczy~ Mój Kookie jest taki piękny~Mój Kookie...-Nie zdążył więcej powiedzieć bo zatkałem mu usta ręka.Wszystkie dziewczyny, które były w tym salonie zaczęły nam się przyglądać i głośno szeptać oraz piszczeć 'Jakie Yaoi!'
-Ty się naprawdę zawstydzasz! Jakie ty masz czerwone policzki.-śmiał się ze mnie
Zasłoniłem rękami czerwone od wstydu policzki.
-Weź już skończ!
-Ojoj bo się pogniewamy, co? Już dobrze~-Mówiąc to spróbował mnie przytulić, ale go odepchnąłem od siebie
Zamiast to po prostu pogłaskał mnie po głowie.
-chodźmy gdzieś indziej, mam dość patrzenia jak bardzo źle grasz.
-'Chodźmy'? Czyżbyś mnie polubił?
-To akt desperacji, nie pocieszaj się.-Odparłem bezuczuciowo
Jimin pociągnął mnie za rękę, i zaczął mi opowiadać gdzie to mnie nie zabierze, a ja tylko głupio przytakiwałem. Stałem się jakąś zabawką w jego rękach. Jednak na razie jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało. Jimin dosłownie ciągnął mnie przez pół miasta. I w tym czasie dowiedziałem się o nim praktycznie wszystkiego i gdybyśmy się spotkali w jakiejś normalnej sytuacji może bym go nawet zaprzyjaźnił...Ale nie...On musiał sb coś takiego wymyślić. Gdy skończyły nam się tematy to jak stwierdził Jimin 'Byliśmy już blisko' zostaje pytanie, czego? Nie byłem w stanie się nawet rozejrzeć gdzie jesteśmy, tłum przysłaniał wszystko. Środek Dnia a ludzi pełno! Młodzi w mundurkach szkolnych z kawami lub płytami idoli w rękach, starsi w eleganckich ubraniach z teczkami przeciskali się przez młodych.
-Co za durny tłum!-Wkurzył się Jimin i ścisnął moją ręke mocniej oraz przyśpieszył
Chciałem krzyknąć by trochę poluzował, ale po chwili w ogóle przestałem go czuć. Puścił mnie i sobie gdzieś poszedł. Nie no, fajnie. Nie wiem nawet gdzie jestem. Więc ruszyłem po prostu przed siebie licząc, że go znajdę, i nagle poczułem czyjąś ręke na mojej ręce. Zostałem pociągnięty przez kogoś w ciemny zaułek gdzie było już trochę luźniej. Jednak wciąż widziałem tylko tył głowy chłopaka. Dlaczego Bóg się tak dziś nade mną znęca? Wylądowałem w jakimś podrzędnym klubie...Na moje szczęście (Lub też nie) Jimin też tu przyszedł.
-Nie zostawiaj ludzi o tak na środku ulicy!-Zacząłem rozmowę
-Oj, się czepiasz. żyjesz? żyjesz. Wszystko jest okey.-Odpowiedział mi wciąż się rozglądając jakby się spodziewał, że ktoś zaraz przyjdzie
-Ja ci zaraz dam okey!-Udałem, że chcę go uderzyć a on odruchowo się uchylił.
Naprawdę wierzył, że go uderzę? Dobrze wiedzieć. Jimin Usiadł do stolika, westchnął ciężko narzekając pod nosem 'Jakie te dzieci są niewychowane'. Próbowałem się zrelaksować, więc zamknąłem oczy i uspokoiłem oddech. Dlaczego ja dałem się w to wciągnąć? Naprawdę musiałem coś złego zrobić. Z moich myśli dostałem wyrwany przez nagłe popchnięcie ze strony Jimina.
-Aish..Co ci znowu nie pasuje?-Zapytałem zmęczony nim
Gdy spojrzałem na to co wyprawia Jimin, to o mało co nie zszedłem na zawał on..Jego...Usta stykały się z Tymi...no..Ustami innego mężczyzny! I to tego co mnie tu przyprowadził! Zacząłem się gorączkowo zastanawiać, gdzie ja tak w ogóle trafiłem. Jimin odwrócił się w moją stronę i jakby nigdy nic przedstawił mi swojego "Przyjaciela"
-Ach, właśnie Poznaj J-Hope, mój przyjaciel i właściciel tego Baru dla Homo
-Baru dla...?
-Dla Lesbijek, Gejów, Bi...Wiesz o co mi chodzi-Odpowiedział mi J-Hope
-To Takie Miejsca istnieją? Inaczej..Tacy ludzie żyją?
J-Hope i Jimin się zaśmiali głośno.
-Jaki z ciebie jest dzieciak!-śmiali się wciąż
Po chwili J-Hope Oświadczył, że musi coś sprawdzić i że zaraz wróci. Zostałem sam z Jiminem i gdy już miałem go zapytać po co mnie tu sprowadził usłyszałem narzekania.
-Tak zaraz na wejściu całować kogoś, brak szacunku! Totalnie.
-To wy nie jesteście razem?-Zapytałem nieco zdziwiony
-Z Nim? Nigdy w życiu.-Podsumował krótko
-Więc co to było przed chwilą?
-Co?
-Pocałunek.
-Udaj, że nic nie widziałeś.
- A Z miłą chęcią.-Aż mnie ciarki przeszły po tym co zobaczyłem
-Zmywamy się nim znów przypełźnie?
Pokiwałem mu głową i szybko uciekliśmy z tego nieszczęsnego baru dla Homo. Niestety wyjście oznaczało też ponowne przedzieranie się przez tłum, wieć dla ułatwienia szliśmy trzymając się za ręce, po niedługim czasie weszło nam to w nawyk i nawet gdy tłum się rozrzedził wciąż szliśmy trzymając się za ręce. Po drodze Jimin odwdzięczył mi się za wypitą kawę kupując mi Bubble Tea. Wyglądaliśmy trochę jak para, ale nie przeszkadzało mi to.
-Dalej jesteś zły, że cię okłamałem?-Zapytał Jimin
-Już trochę mniej.
Jimin uśmiechnął się ucieszony moją odpowiedzią i przyciągnął mnie do siebie.
-Jak ja cię lubię! Od początku wiedziałem żeby się z tobą spotkać!
Prychnąłem, wiedział...Nic nie wiedział. Ale zostawię to bez komentarza bo się jeszcze oburzy.
-Jakie masz plany na teraz?-Zapytałem ciekawy
-Co powiesz na basen?
*Basen~*
Jimin już wyszedł na basen, zbyt się boję mu pokazać więc już 10 minut stoję w przebieralni. mam za chude i dziecinne ciało . Nie no, wyśmieje mnie, wyśmieje. Po nim to wszystkiego mogę się spodziewać. Już gdy mi zaproponował basen próbowałem protestować. "Nie mam stroju!" "Się Kupi" "Nie mam pieniędzy!" "zapłacę za ciebie" "Nie Umiem pływać!" "Nauczę cię". I koniec końców wylądowałem na pobliskim basenie z nim. Znów wbrew swojej woli. Wbrew woli poszedłem z nim na automaty, wbrew woli poszedłem z nim (zostałem na chwilę zaciągnięty) do baru dla Homo, teraz Basen. Co następne? Burdel? Nie mogę tyle tu stać, bo zaraz przyjdzie i mnie wyciągnie. No i przyszedł.
-JungKookie! Co tak długo?-Zapukał w drzwi mojej przebieralni
-Zaraz wyjdę!-Zbyłem go
-Czekam.-Usłyszałem jak odchodzi.
Dobra, teraz albo nigdy. Wyjdę i powiem, że tak naprawdę mam uczulenie na chlor albo coś w tym stylu. Powoli wyszedłem z kabiny, ostrożnie wszedłem na basen gdy nagle straciłem grunt pod nogami. Tuż obok mnie stał Jimin z staranie wypracowanym sześciopakiem. Głośno przełknąłem ślinę. To muszę przyznać, ciacho z niego.
-Kookie~Co ci to tak długo zajęło?
-Bo ja ten...no..-Nie umiałem wykrztusić słowa tak świetnie wyglądał
-Co taki mało mówny się zrobiłeś?
-Jakoś tak...-Udało mi się powiedzieć logiczne zdanie
Nagle, Jimin podniósł mnie jak jakąś księżniczkę i zapytał.
-Idziemy popływać?
Oczywiście to było czysto retoryczne pytanie bo chwilę później wrzucił mnie do wody. A zaraz po mnie sam skoczył do wody.
-Co Kookie, nie pływasz?
-Nie wrzucaj ludzi od tak do wody!
-Oj, znowu marudzisz. Nic się nie stało przecież!
Jimin podpłynął do mnie i ochlapał mnie wodą.
-Wyluzuj trochę! Cały czas taki spięty chodzisz.
Spojrzałem na niego lekko podenerwowany. A on wciąż głupio się uśmiechał. Nic nie zrobię, sam wybrałem swój los.
Po spędzonej godzinie na basenie (I męczeniu się z Jiminem ;-;) Myślałem, że uda mi się w spokoju przebrać. Ale Jimin przyczepił się do mnie dosłownie jak rzep, tuląc się do mnie.
-Nie odpuścisz?
Jimin pokiwał przecząco głową. Nie dość, że mnie denerwuje to jeszcze zawstydza.
-Ne~Jimini proszę puść mnie...-Poprosiłem używając aegyo
A on jedynie krzyknął i jeszcze mocniej się do mnie przytulił. Po czym mu tak odbiło? W sumie sam nie wiem...Co robiłem na basenie? Bawiłem się z dzieckiem i jakimś chłopakiem..Czyżby...
-Zrobiłeś się zazdrosny o tego chłopaka?
-Tak.
Jaki on szczery do bólu-pomyślałem.
-Co mam zrobić byś mnie puścił?
-Pocałuj mnie.
Cała moja twarz zalała się czerwienią. Że czego on chce? Nie mogę.
-żartuję, żartuję-Powiedział puszczając mnie-Już dobrze.
I wybuchł śmiechem jak zobaczył mojego buraka na twarzy.
-Tyś naprawdę chciał to zrobić?!
-Weź się zamknij!-Uciszyłem go
Patrząc jak Jimin się śmieje naprawdę zacząłem się zastanawiać jak to jest go pocałować. W myślach przypomniałem sobie jak ten cały Hope go całował, próbowałem wyobrazić siebie na jego miejscu. Ciekawe czy jego usta są miękkie? Czy mają jakiś smak? Jak to jest całować się z mężczyzną...Różnie się to czymś od pocałunku z kobietą? Nie myśl o tym! Jeon Jung Kook ogarnij się! Nie możesz o czymś takim myśleć bo to by znaczyło, że ja go..Polubiłem?
-Nie, wymarz zapomnij-pomyślałem na głos
-Co?-Zapytał zdziwiony Jimin
Machnąłem na to ręką, już nieważne.
Pozwoliłem się mu odprowadzić do domu i nie wiem czy to nie był mój największy błąd. Nie wiedząc dlaczego przestałem czuć się w jego towarzystwie luźno. O ile wcześniej było normalnie teraz czułem się nieswojo. Przez to, że za dużo myślałem o mało co nie pominąłem swojego własnego domu. Nagle skręcając, poinformowałem Jimina, że właśnie tu mieszkam
-W takim razie, miło było i cię poznać.-Powiedział uśmiechając się uroczo
Czy to normalne, że uważam oczy innego mężczyzny za urocze gdy się uśmiecha? Chyba nie...
-Tak, mi ciebie również...-Odparłem nieśmiało
Jimin włożył ręce do kieszeni i byłem pewien, że po prostu odejdzie gdy nagle on zrobił coś niesamowitego i głupiego jednocześnie. Pocałował mnie. Ten moment był moim najlepszym w życiu. Niestety szybko się skończył. Jimin odsunął się ode mnie i powiedział
-Jeszcze się widzimy nie dzieciaku?
Szybko się odwrócił i odbiegł. Zostawiając mnie z niepewnymi uczuciami. Pełen lęku wszedłem do mieszkania, modląc się w duchu żeby nikt z rodziny nie widział tego co się stało przed drzwiami. O mało co nie dostałem zawału serca gdy brat mnie zatrzymał i zapytał.-Gdzie byłeś?
-Na najwspanialszej Randce życia.-Odparłem nie wiele myśląc, cóż nie skłamałem, co nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz