- Może wyzwanie? - powiedziałem niepewnie.Zapanowała cisza. Wszyscy myśleli nad wyzwaniem. Jedynie Jimin się uśmiechał. Rozprostował się i powiedział.
- Pocałuj się z J-Hopem. Nie widziałem jak to robiliście przy pierwszym spotkaniu.
- Hej, ale bez takich tu! - zbulwersował się Suga
- No co? Może być ciekawie - zachęcił lider
Popatrzałem po zespole. Suga i Jin nie byli zadowoleni z wyzwania. Rap Mon i Jimin wyglądali na pewnych, że podejmę wyzwanie. Mina Junga nie wyrażała praktycznie nic. Na jego twarzy gościł jedynie zaciesz, z resztą jak co dzień. Hope zawstydzony wpatrywał się w podłogę.
- Wyzwanie to wyzwanie - stwierdziłem
Pochyliłem się w stronę siedzącego naprzeciwko mnie J-Hope'a. Nasze usta prawie się złączyły, gdy nagle lider wzniósł protest.
- Nie tak! Dlaczego ty zawsze musisz wszystko inicjować? Niech to Hope ciebie pocałuje!
Pozostałem w niezmienionej pozycji. Pochylałem się tak, że nasze twarze były zwrócone ku sobie. Przez moment myślałem, że mnie pocałuje. Jednak odsunął się i powiedział, że tego nie zrobi.
- Dlaczego...- marudził Jimin
- Przecież masz kogoś. Jak ja mógłbym...
Moje oczy rozszerzyły się jak mogły. Myślałem, że wie o tym tylko Jungkook i Jimin (On nawet wie, że to jest Kris! Domyślił się po jakimś czasie). Ale skąd to wiedział Hope!? Myślałem, że dobrze to przed nim ukryłem.
- Skąd ty...?
Hope odsunął się jeszcze bardziej, zakrył usta ręką i powiedział.
- Widziałem was po imprezie.
Zaraz pojawiło mi się wspomnienie z tamtego wieczoru. Byłem w trakcie stosunku z Krisem, gdy odwróciłem głowę w kierunku drzwi. Przez malutką szparkę w drzwiach widziałem kogoś. Wtedy nie wiedziałem kto to. Teraz wszystko stało się jasne. Nie mogłem dać po sobie poznać co się wtedy stało. Nie teraz.
- I co z tego? Zerwaliśmy.
Opadłem z powrotem na swoje miejsce.
- To może inne zadanie?
- Pocałuj Jin'a - rzucił lider
- Jak ty pocałujesz Kookiego! -odparłem szybko
- I dobra! Dajesz
Odwróciłem się w stronę Jin'a, który siedział obok mnie. Złapałem lekko jego podbródek. Oboje przybliżyliśmy swoje twarze do siebie. Jin lekko przechylił głowę w lewo. Nasze usta się spotkały. Z początku delikatnie muskaliśmy swoje usta tak, by później przejść do głębszych i namiętniejszych pocałunków. Już tak dawno z nikim się nie całowałem. Miałem ochotę rzucić się na niego i przespać się z nim. Nie mogłem jednak, on był tylko moim przyjacielem. I patrzył na nas cały zespół. To byłoby nietaktowne. Odsunęliśmy się od siebie. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Miał je wspaniałe- duże i okrągłe, ciemnobrązowe.Jednym słowem piękne. Coś było w tych oczach. Coś, co sprawiło, że momentalnie zapałałem uczuciem do mojego przyjaciela. Nie wiem czemu nie mogłem dalej się w niego wpatrywać. Może bałem się, że się zakocham i znów zostanę odrzucony? A może dalej coś czułem do Hope'a? I nie mogłem tak po prostu zostawić tej miłości. Z niewiadomych mi przyczyn odwróciłem się i spojrzałem na resztę zespołu. Od razu spojrzałem na Hobiego. Na jego twarzy malowała się złość. Od razu zrobiło mi się ciężko. Kurwa. Znowu to zrobiłem. Znów go zraniłem...
Co za.....
OdpowiedzUsuńHobiś bidny konik a Jinowi w to graj a alien nie zauważa niczego. Weny ~~~~